…na dobranoc. Właśnie tak zażegnane zostały wszelkiego rodzaju spory, niedomówienia, kłótnie. Nie mam do nikogo żalu, nie wiem czy ktoś ma go do mnie, być może. Nawet jeśli, zrobiłem coś, czego po sobie nigdy bym się nie spodziewał. Przyznałem się do winy i przyjąłem na siebie ciężar odpowiedzialności. Bo na mnie ona spadła.
Ludzie bardzo szybko zapominają i nie mam im tego za złe. Tylko… Poświęciłem się temu. Poświęciłem sporo siebie, sporo czasu i uczucia. Ale to jest rzeczywistość. Tu nie pamięta się o tym, co było, kto, gdzie i dlaczego był. Patrzymy na to, co jest.
To przykre. Wyszedłem na kogoś, kto związany przypadkiem wpada w bagno i jest jedynym winnym. To przykre, że już jutro nikt nie będzie sobie zaprzątał i tę sprawą i mną głowy. Bo wszystko wróciło na swoje miejsce - oprócz mnie, ale kogo to kurwa obchodzi?
‘branoc.
0 odpowiedzi do “Melancholia…”
Zostaw odpowiedź