Jak wszystkim wiadomo, można zamówić sobie podesłanie płytek Ubuntu oryginalnie tłoczonych za… darmo! (: (więcej info tutaj) Postanowiłem to sprawdzić, gdyż nie bardzo chciało mnie się w to wierzyć q; Tak więc 13 października zarejestrowałem się i zamówiłem sobie, niestandardowo, 10 płytek CD dla PC i… Prawdę mówiąc, zapomniałem o tym. A przynajmniej miałem na uwadze, że coś może się zdarzyć, ale to za długi, długi czas. Wczoraj wróciłem z pracy, zaglądam do skrzynki i widzę karteczkę z informacją o liście poleconym (adresata nie zastano [yeah! bullshit! >.< `]). Byłem przekonany, że to z woja, więc nie spieszyłem się z odbiorem. Dzisiaj tylko rzuciłem na ten kwitek okiem i zwróciłem uwagę na drobny szczegół - “Duży pakiet”. Oh, yeah! Poszedłem na pocztę i odebrałem wymientoloną kopertę z płytową zawartością. Kozak (: Zamieszczam fotki dla potomnych! q;
Tak wyglądała koperta. Nie mam zielonego pojęcia, co się z nią działo… Być może trafiła przez przypadek do pralki lub sokowirówki. Tak czy siak, wewnątrz była folia z powietrznymi wypustkami, więc najważniejsza - zawartość - była cała i zdrowa (:
A to już jedna z nadesłanych płytek. Tak, wsadzają je w takie fajne okładeczki, nie przesyłają ich “luzem” - to jest jej frontowa część…
…a tutaj tylna.
Oto jak wygląda to wewnątrz. Zupełnie zapomniałem, iż do płyty instalacyjnej automatycznie zostanie dołączona jedna płytka LiveCD. Fajnie, zanim się zainstaluje, można sprawdzić, czy aby na pewno chcemy przechodzić przez proces instalacji tylko po to, żeby zaraz po jej zakończeniu stwierdzić, że nam się nie podoba. Przyda się to kilku moim znajomym ;)
A to fotka grupowa - dziesięć zamówionych płytek (no dobra, dwadzieścia licząc z LiveCD) (:
Coś mi mówi, że to był jeden z tych “pięknych” dni ^_^