Wróciłem zmęczony z pracy - 7:30 do 19:30, ruch był spory, wiadomo, sobota. Ma to swoje dobre strony bo sprzedaż jest wysoka, ale ma też masę wad - człowiek się musi nabiegać, nalatać, nagadać (OMG, moje gardło…), czasem, przy upierdliwcach, naścierać i postresować. Później wracam sflaczały i w ponurym nastroju - przynajmniej dopóki nie zjem q;
Dostałem smsa od maj gerlfrend. Dzisiaj wróciła ze swojej wyprawy z jakiejś wiochy (wiecznie ją gdzieś nosiło przez ferie). Nie ukrywam, że troszkę chciałem się wykręcić od spotkanka i pogrzać dupsko w domu, ale napisała, że koniecznie musimy się zobaczyć bo ma mi coś ważnego do powiedzenia - jak czytam takie teksty, to od razu mam przed oczami wszelkie najgorsze myśli.
Niestety, nie myliłem się [: Męczyła się i męczyła, spaliła dwa szlugi aż w końcu wybełkotała, że “zrobiła coś złego i żebym się domyślił co to było, bo ona nie jest w stanie powiedzieć” -_-` Cóż, zdrada, ciekawym był tylko jak daleko posunięta - wiem tylko, że ona posunięta nie została, a to już jakieś pocieszenie.
Niby tylko się całowali. Nic wielkiego. Chyba… Nie wiem, serio, nie wiem co mam o tym myśleć. Chciała być ze mną szczera, doceniam to, bardzo, ale zaczynam się zastanawiać, czy nie byłoby lepiej, gdyby mi nie powiedziała. Czasem życie w niewiedzy jest prostsze. Tak mi się przynajmniej wydaje. Póki co, wierzę, że naprawdę tego żałuje - bo cóż więcej mi zostało? Nie wiem.
A bo to jedna dziołcha na świecie?
[Odpowiedz]
Nie wiem.
No wlasnie, ja tez nie mam pojecia co by doradzic, bo doswiadczenie w temacie mam nie tyle co zerowe, co raczej ujemne. W kazdym razie, nie odkryje zadnej ameryki, ale - przemysl to. Jak jest tego warta (garnier mode on oO) to wybacz jej, jak nie to popieram Pana byte - kopniak z polobrotu i krotkie “jestes zwolniona!” wystarczy. Bo zdrady sa zle i tyle.
Pozdrawiam.
[Odpowiedz]
nic ci więcej hadret nie zostało. jest ci źle? zastosuj wariant byte’a (lub półobrót proponowany przez looneya, choć to może być lekka ekstrema dla niewprawnego kroku :), zakładam, że do chucka ci daleko w tym temacie (jak wszystkim)). jest ci dobrze? olać i iść swoją drogą dalej. jak się zrobi źle to wariant byta/looneya. i tak do skutku, aż się znajdzie drugą połówkę. mnie to trochę lat zajęło :)
[Odpowiedz]
skad ja to znam.. Bylem pare razy przecwiczony tak, ze to wydaje sie malo czym. Ale warto bylo, bo ja moge stac z podniesiona glowa. Jak uwazasz ze warto dac jej kredyt to daj, jak przewaza w tobie akurat cos innego to ‘KzP’ ;-)
Ciezko cos napisac, ale w sumie warto szukac, mi tez tak jak Coscie zajelo to pare lat ale warto bylo :)
[Odpowiedz]
no ale dlaczego ty “Czegoś” załujesz? według mnie to ona powinna a nie ty. nie obwiniaj sie za coś, co nie jest zupełnie twoją winą.
btw. zostań księdzem ;)
[Odpowiedz]
To jest jedno z tych przykrych doświadczeń które najczęsciej nie zabijaja ale sprawiaja że stajemy sie mocniejsi. Moim zdaniem jednak nie ma co się odgrywać itp. to by było dziecinne… a nie ma jak klasa :)
[Odpowiedz]
…Jesteście OKROPNI!!! ;P Facet to może zdradzać i trzeba mu wybaczyć.. a dziewczyna? Jeśli zdarzy jej się stracić rozum to od razy jest “brudna”, “zła”, i “nalezy ją zostawić”.. ech, hipokryci.. xD
No dobra. Częściowo macie rację. Bo brak reakcji to częściowo jakby przyzwolenie na zdradę.. Ale przecież to mógłbyć pierwszy i ostatni raz! (-__- śłyszę śmiech cyników w tle) A wogóle to.. każdemu może się zdarzyć.. powiedzmy, że była zmęczona, smutna i ktoś postanowił ją “pocieszyć”.
… morda.. nie myśl o tym..
[Odpowiedz]
Do mnie trafiło szczególnie ostatni “akapit” postu - czy nie lepiej żyć w niewiedzy. Doskonale wiem co czujesz. Trzeba sobie zadać pytanie: po co to zrobiła i co w ogóle ją do tego skusiło. Skoro “TYLKO się całowała” z owym wybrankiem, to musiała wcześniej z nim rozmawiać, może zwierzać się, a od tego do intymności już bliska droga.
@Fisza - “była zmęczona, smutna…” - więc jeśli będzie zmęczona, to pójdzie sobie do najbliższego obiektu płci męskiej i zacznie się… wiadomo.
Zdaję sobie sprawę, że negatywnie jestem nastawiony do owych sytuacji, ale ponownie należy zdać sobie pytanie: czy w tych sytuacjach znaleźć można plusy? - pyt. retoryczne.
Podam tylko przykład, że kobieta, z którą był mój znajomy nieco ponad 6 lat, wzięła do się da, również wszystkie jego pieniądze i zmyła się… z Włochem.
Nie wszystkie błędy trzeba powtarzać… Ale to tylko moje zdanie.
@byte - uniwersalne i… prawdziwe. :)
[Odpowiedz]
fisza: to moze jeszcze wytlumaczyc sie: pijana bylam to mam usprawiedliwienie? Kazdy ponosi konsekwencje i tyle. Kto ci powiedzial ze facet moze? Moze tyle ile baba, przeciez to logiczne
[Odpowiedz]
Jasne.. równouprawnienie w końcu po coś jest :P
Chłopcy.. przeciez ja nie mówię, że ona zrobiła dobrze!
Jak dla mnie takie zachowanie świadczy o oziebieniu uczuciowym czy niedojrzałości danej osoby.. ale skoro przyznała się do tego i teraz żałuję.. Coż, jak by nie było - odważna dziołcha!^^
Po prostu próbuję ją jakoś usprawiedliwić, bo nie chce żeby..
“I walk alone, walk alone..”
@słońce. TY MASZ DEFINITYWNIE skłonności do złych kobiet. xD Zresztą, rób jak uważasz. Ja radze nic nie robić..
@reszta. Nie przesadzajcie. Znudziło mi sie bronić “upadłych” kobiet. I nie pochwalam takich zachowań. Ale życie życiem, a teoria teorią.. jkaby wszyscy sie tak rozchodzili z powdu zdrady .. to. no.
Chodzi mi tylko o to, że jak ktoś kogoś bardzo kocha, to może wybaczyć… tylko.. czy warto?
[Odpowiedz]
@fisza. Amen. :)
[Odpowiedz]
heh, bywa
Tyle dobrego, że się przyznała, więc jednak zależy jej na związku. Nie zastosowała metody “totalnej olewki’.
Może i lepiej żyć w niewiedzy, ale ja bym wolała dowiedzieć się od razu niż po jakimś czasie. A kiedyś rzecz napewno wyjdzie na wierzch. Przyznanie się od razu jeszcze można wybaczyć, po dłuższym czasie i po przyciśnięciu - nie.
A czy się powtórzy… Heh, związek to zaufanie. To że jedna osoba zawiodła - boli, ale cóż, to ludzkie. Reszta już zależy od Ciebie, Słońce, czy będziesz w stanie wybaczyć.
Powodzenia.
[Odpowiedz]
Czas leczy rany.
[Odpowiedz]
Coś czuję, że skończy się to tak, że obudzi się we mnie Pucybut. Właściwie już się obudził. Zawsze staram się nie kierować w życiu emocjami. Wychodzę z założenia, że właśnie świadomość własnego istnienia i umiejętność panowania nad instynktem odróżnia nas od innych zwierząt. Sam jednak nie potrafię zawsze kontrolować samego siebie.
Wczoraj przyszedłem do niej o godz. 21 i zastałem jakiegoś fagasa… Dobra, niby go znam etc., ale mimo wszystko, w takim momencie czuję jak krew mnie zalewa. Potrzebuję stabilizacji, a dostaję tylko następnego kopa. Wszystko.
Wyszedłem o 23. Zadzwoniła i zapytała dlaczego “strzeliłem focha, przecież to tylko Daniel”. Okay, może teraz ja przeginam w drugą stronę. Jeśli jednak
Dinv ma rację, klientka chce ocalić związek, to mam wrażenie, że chyba musi pójść inną ścieżką.
Albo ja pójdę inną ścieżką. Tak jak radził Byte. A narazie - nic nie zrobię. Jak zawsze [:
[Odpowiedz]
Zupełnie się z Tobą zgadzam. Jeśli chce “zatrzeć” w wspólnej, a w szczególności Twojej uraz do owego nieszczesnego wydarzenia, to powinna zrobić wszystko by nie prowokować losu. Widocznie lubi pogrywać… zagraj i Ty, lecz w nieco inny sposób: graj na czas. (co z resztą czynisz)
[Odpowiedz]