But what a shame
Cause everyone’s heart
Doesn’t beat the same”
Jesus Of Suburbia to, moim skromnym zdaniem, najgenialniejszy utwór jaki miałem i wciąż mam przyjemność słuchać. Green Day odegrał w moim życiu ogromną rolę, w szczególności ich ostatnia płyta, American Idiot. Dziś miałem okazję obejrzeć ich występ na żywca w Anglii, zarejestrowany pod nazwą Bullet In A Bible. Kiedy oglądałem/słuchałem odkryłem kolejny taki moment w życiu, w którym zadałem pytanie, po co się tym całym gównem przejmować? Jeśli życie toczy się, to z jakiegoś powodu, ale jestem przekonany, że nie jest nim wieczne spełnianie oczekiwań, ascetyczne poświęcanie się dla innych, czy inny żywot w przewrotnym zakłamaniu. Kiedy słucham Green Daya odkrywam znacznie istotniejsze sprawy, czuję w każdym z ich utworów kopa, który mówi - olej to, Ty jesteś siłą, a “oni” nie są w stanie Cię tknąć. Niech ta magia buntu trwa. Występ polecam wszystkim, nie tylko fanom punk rock’a.
Hmmm… poniekąd jestem starym pancurem, ale jak widzę, to już za starym :)
[Odpowiedz]
Co prawda wole nieco inny punk rock (raczej pozbawiony wiekszych przemyslen, tworzony dla zajawki, innymi slowy - czysto rozrywkowy) to calkiem fajna ta piosenka. No i podrzucila mi pewien pomysl, ktorego dzis potrzebowalem. Jaki? Nie powiem ;].
[Odpowiedz]
Um, zmieniam zdanie. Piosenka ma jeden GENIALNY fragment. Tak mniej wiecej po niecalych 6 minutkach leca takie dzwoneczki, gwizdy, sam nie wiem. Brzmi to kapitalnie, moglbym ten zapetlony kawalek sluchac na okraglo.
[Odpowiedz]
dobra muzyka… eeech, temat - rzeka. można o tym pisać kilobajtami całymi. też mam tak przy kilku albumach. ale to temat - rzeka…
[Odpowiedz]