Jeśli jeszcze nie widzieliście, zobaczcie koniecznie. To jedna z tych obowiązkowych pozycji, których po prostu nie można przegapić. Wiedziałem zasiadając, że Christopher Nolan chłamu zaserwować nie może, ale takiego spektaklu się nie spodziewałem.
Cały film to jedna wielka akcja, tajemnica, iluzja i obsesja. Pasja przeradza się w niezdrową i niebezpieczną konkurencję, która w końcu zaczyna prowadzić do nieszczęść. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale napiszę jeszcze, że film przez cały swój czas trwania (135 min) trzyma w napięciu i poczuciu ciekawości (co też zdarzy się dalej?), a zakończenie, to istny majstersztyk. P-O-L-E-C-A-M! (:
MWS: 10/10
Ech… Widziałem wczoraj i nie podzielam zachwytu. OK. Film jest dobry, ale nie doskonały. Nie podoba mi się wtrącanie zjawisk nadprzyrodzonych, takich jak maszyna Tesli.
Polecam za to film konkurencyjny. “Iluzjonista” z Edwardem Nortonem i Jessicą Biel. W tym filmie jest tylko iluzja i jej odkrywanie krok po kroku.
Wszystko ok - do czasu aż nie wchodzi motyw “ojej maszyna tesli i kserokopiarka w 19 wieku”.. Jak się wszystko wyjaśniło to jakoś tak… Tesla się w grobie przewraca :/ Motyw z bratem świetny, z maszyną kiepski. Widziałem lepsze filmy.
A mi się niesamowicie podobał. Reżyserowi udało się doskonale uchwycić atmosferę, a aktorzy zagrali całkiem przyzwoicie. Dodatkowe punkty film zebrał u mnie za pokazanie prawdy o tym jak bardzo Edison nienawidził Tesli, który przewyższał go inteligencją, ale niestety nie miał pieniędzy na realizację swoich badań.
Ogólnie MWS: 8/10