Ten wpis nie miałby miejsca, gdyby nie dwa fakty. Jednym z nich jest HOWTO: Upgrading to Banshee 0.11.6 (SVN) on Ubuntu 6.10, drugim zaś, moje wieczne poszukiwania dobrego odtwarzacza. Ale niech zacznę od początku.
Sonata + MPD to fajna sprawa. Jednakże, coś zaczęło szwankować. Sonata notorycznie odmawiała mi grania niektórych utworów z kolekcji, dodatkowo mpdscribble nie zawsze działał tak, jakbym sobie tego życzył. Postanowiłem wrócić do Quod Libeta i pewnie bym przy nim został, ale trafiłem na to - Banshee Tango Theme. Postanowiłem to Banshee przetestować. Wgrałem wersję z repozytorium - 0.11.1 - i machnąłem ręką - to nie to. Ale trafiłem na artykuł (patrz wyżej) przedstawiający instalację z SVN. Spróbowałem i przepadłem. Wynikły jednak problemy innej natury. Nie wiedzieć czemu, do niektórych tytułów utworów i nazw wykonawców dodawane były… Przecinki. Tak ,
oto chodzi. Postanowiłem więc pobrać źródła najnowszej stabilnej wersji Banshee - 0.11.6 (z 5 lutego 2007 roku) - i już przy niej pozostałem. Jak przeprowadzić instalację w Ubuntu 6.10 Edgy Eft/Ubuntu 6.12 Elokwentny Emu, dodatkowo “nie brudząc” sobie w systemie? O tym w dalszej części (;
Krok 1: Instalacja wymaganych pakietów do zbudowania Banshee
sudo apt-get build-dep banshee
Krok 2: Spełnienie zależności
sudo apt-get install libmono-sqlite2.0-cil libmono-cairo2.0-cil libglib2.0-dev libtool checkinstall autoconf automake1.9 gnome-common libavahi1.0-cil
Krok 3: Doszlifowanie ustawień w systemie
sudo update-alternatives --set automake /usr/bin/automake-1.9
sudo ldconfig
Krok 4: Usunięcie Banshee 0.11.1 (dla tych, którzy mieli zainstalowane)
sudo apt-get remove banshee
Krok 5: Pobranie źródeł
wget http://banshee-project.org/files/banshee/banshee-0.11.6.tar.gz
tar xvzf banshee-0.11.6.tar.gz
Krok 6: Konfiguracja i budowanie
./configure --prefix=/usr
make
Krok 7: Instalacja z użyciem checkinstall
sudo checkinstall
Dzięki temu, że instalacja została przeprowadzona z użyciem checkinstalla, Banshee 0.11.6 może zostać w bardzo łatwy sposób usunięte:
sudo dpkg -r banshee
Aby usunąć całkowicie/doszczętnie Banshee z systemu, należy wydać jeszcze trzy dodatkowe polecenia:
gconftool-2 --recursive-unset /apps/Banshee
gconftool-2 --recursive-unset /apps/banshee
rm -rf ~/.gnome2/banshee/
I tradycyjnie, na zakończenie, shoty! (:
Tyle ode mnie, życzę udanej zabawy (;
Kiedy sam testowałem banshee, potwornie wolno dodawał pliki do bazy. Teraz chciałem sobie spróbować, ale wymaga śmieci z nautilusa, więc nie dzięki. ;)
Ja jako drugi player używam Audaciousa. W ten sposób nie muszę używać tego wrednego gstreamera.
@tockar - co takiego “wrednego” widzisz w GStreamerze? Tak na marginesie to mi też Sonata dość szybko zbrzydła i wróciłem do QLa.
Wolę Rhythmboxa i Amaroka.
$ apt-get build-dep banshee$ dget http://ftp.debian.org/debian/pool/main/b/banshee/banshee_0.11.6+dfsg-1.dsc$ dpkg-source -x banshee_0.11.6 dfsg-1.dsc$ cd banshee-0.11.6 dfsg$ debuild # lub: dpkg-buildpackage -rfakerootSłowem uzupełnienia powyższego:
sudo apt-get install devscriptsDzięki POX! ;)
A ja się przyznam nieśmiało, że kilka dni temu wywaliłem QL i przesiadłem się na Exaile. Bardzo sobie chwalę ten odtwarzacz.
Tfu, dni… Kilka tygodni temu.
Hadret: Możesz dodać do mojego komentarza znacznik “pre” lub “code”? Trochę się ten wpis rozjechał…
Co do apt-get, to polecam aptitude - pamięta zależności jakie są z daną paczką instalowane, a gdy ta jest usuwana, niepotrzebne już zależności są odinstalowywane razem z nią.
Czyli:
aptitude install devscripts, jak słusznie zauważyłeś (nie każdy ma to domyślnie zainstalowane).Warto też zapisać sobie co instaluje `apt-get build-dep` aby po kompilacji to odinstalować. Innym rozwiązaniem jest używanie pbuildera (polecenie: pdebuild), dzięki któremu w ogóle unikniemy instalacji pakietów *-dev w naszym systemie, ale to już wymaga trochę więcej pracy na początku.
@byte: Nie wiem czemu, ale Exaile mnie przytłacza. Podobnie było z Amarokiem, kiedy korzystałem jeszcze z KDE. Poza tym, mam nie miłe wspomnienia ze złym - to jest nie takim, jak ja chciałem - sortowanie playlisty.
@POX: Zrobiłem co mogłem :P Mam nadzieję, że teraz, mimo wszystko, jest to czytelniejsze. Co do aptitude, w Ubuntu 6.10 EE apt-get również pamięta zależności, a usuwa się je przez zwyczajne: sudo apt-get autoremove. Niestety, nie działa tak doskonale jak w aptitude i m.in. dlatego, przeważnie, korzystam z wajiga ;)
W sumie, jakby Ci się nudziło, mógłbyś skrobnąć jakieś howto z opisem szybkiej i że się tak wyrażę, prawidłowej instalacji paczek. Nie chodzi mi tu o tworzenie od razu paczek do repozytoriów, które muszą być dopieszczone na amen, ale takich zwyczajnych, do “domowego” użytku. Hm? ;)
@Hadret: Pełno tego w Sieci jest, pierwszy lepszy link z Google’a:
http://www.debianusers.pl/article.php?aid=58
Jeżeli paczka jest już w Debianie lub Ubuntu (ale w innej (nowszej?) wersji dystrybucji niż ta którą używamy), to można taki pakiet zbudować prostym:
apt-get -b source banshee, po uprzednim dodaniu do /etc/apt/sources.list odpowiednich wpisów deb-src (można spokojnie dodawać wpisy z nowszej wersji Ubuntu/Debiana — deb-src nie namiesza nam we wpisach deb)Jak czegoś brakuje w Ubuntu, to trzeba po prostu zgłosić błąd w Launchpadzie i poprosić o synchronizację z Debianem. Wersje w Ubuntu są przeważnie przestarzałe w porównaniu z Debianem, ponieważ są automatycznie synchronizowane tylko dwa razy w roku.
… a wracając do odtwarzania muzyki, to kiedyś trochę się pobawiłem Listen, po czym wróciłem do moc (proste rozwiązania są jednak najlepsze). Jak muszę zedytować tagi w plikach, to używam EasyTag.
@POX: dzięki bardzo za wszystkie informacje - szczególnie ta o dodawaniu pakietów deb-src dała mi do myślenia, kapitalna sprawa!
Co zaś tyczy się odtwarzaczy, hmm, Listen mi nie leży. Ma w sobie jakąś taką toporność, która mi nie leży. W Banshee bardzo podoba mi się rozwiązanie z playlistami, to jest coś, za co cenię ją sobie najbardziej.
A do edycji tagów używam ExFalso - zdecydowanie najbardziej mi odpowiada. Jest lekki i na temat (: