
Mam mieszane uczucia, właściwie po przeczytaniu tego zdania za Wikipedią:
Tu się na chwilę zatrzymamy. Horror? Hahaha ;D Dobre! Jeśli tak miałyby wyglądać horrory to byłoby w kinie bardzo nieciekawie (:
W zasadzie mam co do tego filmu mieszane uczucia. Miejscami był ciężki, Nicolas Cage miał jakieś dziwne jazdy, coś mu się wydawało po kilka razy w różnych wersjach i ostatecznie nie było - dla mnie przynajmniej - do końca jasne, co mu się w czaszce dzieje. Może celowo.
Guzem programu, rzecz jasna, była wyspa. No dobra, nie wyspa, ale ta wydała mi się ciekawsza niż Ellen Burstyn. Chudzinka wpadła na plan, uśmiechnęła się, przestraszyła, pocałowała Nicolasa i kombinowała jak koń pod górę. Wiadomo. W całym tym poryciu, dało się odnaleźć kilka smaczków, których zdradzać nie będę bo wtedy oglądanie filmu straciłoby sens (:
Reasumując, film nie jest zły, miejscami nawet intrygujący, no i brak happy endu - tu u mnie zapunktował najbardziej.
MWS: 6/10
0 odpowiedzi do “The Wicker Man”
Zostaw odpowiedź