Istota i pochodzenie życia — Francis Crick
Francisa Cricka może nie każdy od razu kojarzy, ale zaraz zaczyna, kiedy przypomina się, że to właśnie on wespół z Jamesem Watsonem oraz Rosalindą Franklin odkryli strukturę molekularną DNA1. To był pierwszy raz, kiedy spotkałem się z lekturą autora, którego znałem wcześniej jedynie ze szkolnych podręczników i który znaczył dla mnie tyle, co nazwisko, które muszę zapamiętać. Pomyśleć, że natknąłem się na tę książkę zupełnie przypadkowo w bibliotece miejskiej i zakołatało mi w umyśle — Crick! Crick! Znasz to nazwisko! Znasz je! Sięgnij po nią!
Francis Crick porusza w swojej książce teorię panspermii. Kiedy opowiadałem w skrócie na czym panspermia polega, najczęstszą reakcją z jaką się spotykałem, był… śmiech. Może to moje umiejętności prowadzenia rozmowy szwankowały a może po prostu sama teoria na pierwszy rzut oka wydaje się być tak bardzo absurdalna, że tworzy na twarzach uśmiech zupełnie bezwarunkowo.
W każdym razie, wizja teorii panspermii nie wydaje mi się bardziej absurdalna od wizji stworzenia świata w 6 dni ~6000 lat temu — wręcz przeciwnie, przy tej drugiej wydaje się być tak realna, jak klawiatura, na której wystukuję to zdanie. Wspominam o tym nie bez kozery, gdyż zwolennicy kreacjonizmu2 chcieli podciągnąć teorię panspermii i samego noblistę „na swoją stronę”. Bez powodzenia — Crick był stałym przeciwnikiem kreacjonizmu i jednoznacznie opowiedział się za jego usunięciem ze szkół.
Po przeczytaniu „Istoty i pochodzenia życia” można dojść do wniosku, że teoria panspermii nie jest bezpodstawna. Jest prawdopodobna. To w jakim stopniu, to już zależy od odbiorcy. Jestem z natury sceptykiem i pomimo, że Crick był noblistą i przecież niejedynym naukowcem, który wspierał ten pomysł, to teoria panspermii wydaje mi się mało prawdopodobna — tyle, że ja nie jestem naukowcem i jest to jedynie moja prywatna opinia oparta na podstawie przeczytanej książki. Znacznie lepiej trafiały do mnie pomysły Richarda Dawkinsa przytoczone w książce „Rzeka genów” (:
Może trudno będzie w to uwierzyć, ale ten wpis zalegał w szkicach na moim blogu od niemal roku. Przez to nie pamiętam już wszystkich szczegółów i powodów, dla których wystawiłem książce ocenę 3/3 (patrz niżej), ale stwierdziłem, że najwyraźniej była tego warta w chwili, kiedy przygotowywałem ten wpis do publikacji i nie powinienem tego teraz zmieniać. Zdecydowanie jednak nie jest to książka dla wszystkich i polecam ją raczej ludziom lubiącym czytać oryginalne pomysły opisane w znakomity, naukowy sposób przez człowieka całkowicie niezwykłego, z łatwością przechodzącego z jednej dziedziny nauki do drugiej. Wzmianki o odległościach oraz o czasie niesamowicie działają na wyobraźnię — sam fakt, że wciąż je pamiętam (:
MWS: 3/3
F. Crick, Istota i pochodzenie życia, przeł. A. Hoffman, wyd. PIW, Warszawa 1992.
ISBN 83-06-02217-3
- Za co też Ci dwaj pierwsi oraz Maurice Wilkins otrzymali w 1962 roku Nagrodę Nobla. [↩]
- Teorii inteligentnego naleśnika, czy jakkolwiek to się teraz nazywa. [↩]
