<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Hadret&#039;s.Blog</title>
	<atom:link href="http://hadret.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://hadret.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 14:50:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Ten niesamowity otaczający nas świat</title>
		<link>http://hadret.com/ten-niesamowity-otaczajacy-nas-swiat/</link>
		<comments>http://hadret.com/ten-niesamowity-otaczajacy-nas-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 20:09:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Hadret</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Wywody]]></category>
		<category><![CDATA[ateizm]]></category>
		<category><![CDATA[wywody]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hadret.com/?p=77</guid>
		<description><![CDATA[Pro(szę Cię&#8230;)krastynacja Nie pisałem już od tak dawna, że czuję się niemal winny patrząc na pustkę przed oczami. Swoją drogą, tryb pełnoekranowego pisania w WordPressie naprawdę pozwala skupić całą uwagę na zadaniu głównym tego wieczoru &#8212; pisaniu. &#8222;Po prostu pisz&#8221; &#8230; <a href="http://hadret.com/ten-niesamowity-otaczajacy-nas-swiat/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Pro(szę Cię&#8230;)krastynacja</h2>
<p>Nie pisałem już od tak dawna, że czuję się niemal winny patrząc na pustkę przed oczami.<br />
Swoją drogą, tryb pełnoekranowego pisania w WordPressie naprawdę pozwala skupić całą uwagę na zadaniu głównym tego wieczoru &#8212; pisaniu. &#8222;Po prostu pisz&#8221; u dołu też jest zachęcające. Pomaga.<br />
Od tego w sumie chciałem też zacząć. Od pewnego czasu, nie wiem od jak dawna, ukuty został nowy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mem">mem</a>, zwany powszechnie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja">prokrastynacją</a>. Nagle okazało się, że 3/4 ludzkości, które ma to szczęście, że jest w posiadaniu dostępu do Internetu, woli sadzić sztuczną marchewkę w kretyńskiej, odmóżdżającej grze, której zadaniem nie jest rozrywka jako taka (naprawdę nie wierzę, że dla kogoś to może być &#8222;rozrywające&#8221;), tylko ohydny, ordynarny marketingowy sposób na przyklejenie człowieka do monitora i zmuszanie go do oglądania reklam. Problem jednak rozrósł się do olbrzymich rozmiarów i w końcu dotarł do punktu, w którym zaczęło mnie to deczko uwierać.<br />
Nie zrozumcie mnie źle &#8212; ludzkie zidiocenie całkowicie mnie nie rusza i generalnie dopóki coś nie dotyka mnie osobiście, to nie poświęcam temu żadnej uwagi (spytajcie moją narzeczoną jeśli mi nie wierzycie). Zdarzają się jednak wyjątki od tej reguły i to jest jeden z nich. Kontynuuję.<br />
Otóż tej wszechobecnej niemożności wykonania zadania, które ma się wykonać, zaczął towarzyszyć wysyp wszelkiej maści cwaniaczków, którzy oferują swoje magiczne, nieprawdopodobne i niesamowite sposoby na jej przezwyciężenie. A kiedy ktoś zarabia na głupocie, to już zaczyna mnie to uwierać &#8212; szczególnie zaś fakt, że ten ktoś wpadł na to przede mną i robi to na tyle skutecznie, że faktycznie na jego konto trafiają jakieś pieniądze.<br />
Będąc jednak idealistą i ideowcem, nie mógłbym zasnąć z czystym sumieniem wiedząc, że sprzedaję coś całkowicie zmyślonego, nieprawdziwego i, w większości przypadków, głupiego.<br />
Fakt pozostanie faktem, że wiele cyfr na koncie potrafi jednak ten sen znacząco poprawić &#8212; pod warunkiem wszakże, że nie są to cyfry na debecie.<br />
Wspaniałomyślnie postanowiłem jednak zaserwować swoją złotą poradę i, o dziwo, nie wiąże się ona z jakimkolwiek systemem w pięciu, dziesięciu czy tysiącu krokach, ani nie kosztuje nawet złamanego grosza. Niesamowite, wiem.</p>
<blockquote><p>I have #procrastination solution here and I won&#8217;t take a penny for this: &#8222;just do the fucking thing&#8221;. Simple, hah?</p>
<p>&#8211; via <a href="https://twitter.com/#!/hadret/status/189774013290131461">twitter</a></p></blockquote>
<h2>Pan Bovary</h2>
<p><a href="http://www.facebook.com/katarzynacorkabozeny">Kate</a> wynalazła interesującą inicjatywę, jaką jest <a href="http://ekostraz.pl">Ekostraż</a>. Obydwoje jesteśmy miłośnikami zwierząt, więc <strong>jej</strong> wstąpienie tam było tylko kwestią czasu. Cała inicjatywa jest podobna do policji dla zwierząt, jaką można spotkać na przykład w USA czy UK, tylko że &#8222;podobna&#8221; jest odrobinę na wyrost. W USA czy UK jest to służba państwowa, usankcjonowana prawnie i administracyjnie &#8212; u nas mamy standardowe średniowiecze i opóźnienie w rozwoju.<br />
A więc wolontariat.<br />
Nie zrozumcie mnie źle &#8212; popieram tę inicjatywę całym skromnym, wrednym i paskudnym sercem &#8212; ale to po prostu nie powinien być wolontariat &#8212; to powinna być służba państwowa. Taka sama jak policja, pogotowie ratunkowe czy straż pożarna. Z przywilejami prawnymi do kastracji, obcinania kończyn i kar cielesnych dla ludzi, którzy się pastwią, zaniedbują lub robią zwierzętom krzywdę w jakikolwiek inny sposób.<br />
Ktoś powie, że nie ma na to pieniędzy &#8212; ja powiem, że 1% z podatków wystarczy, a gdyby dorzucić do tego jeszcze alternatywę dla emerytury dla bandy pierdzieli i zboczeńców w sutannach czy innych obszczanych związków wyznaniowych, do których i tak nikt normalny nie należy, to 0,3% podatku na ratowanie i pomoc zwierzętom wybrałby <em>gros</em> ludzi &#8212; nie ma co do tego cienia wątpliwości.<br />
Problem w tym, że w tym kretyńskim, zaściankowym państwie nikt nie ma interesu w tym, by zwierzętom pomagać. Wokół Kościoła, czy religii w ogóle, można zrobić biznes, bo czego jak czego, ale ciemnoty tam nie brak &#8212; wokół pomocy zwierzętom już takiego biznesu się nie zrobi.<br />
<em>Notabene</em> z tego samego powodu &#8212; ciemnoty nie brak. Wielu ludzi uważa na przykład, że zwierzęta nie posiadają takich odczuć jak ból, cierpienie, itp. Pozostawię to bez dalszego komentarza.<br />
Fotka do tego wpisu przedstawia Pana Bovary &#8212; około siedmioletniego kotka, którego przygarnęliśmy do tzw. domu tymczasowego. Nie mamy niestety obecnie warunków do posiadania zwierzaka na stałe, 30m<sup>2</sup>, ale możemy jakiegoś przechować i pomóc najlepiej, jak potrafimy do czasu, aż znajdzie nowy dom. Pan Bovary szuka domu stałego, po szczegóły odsyłam jednak na <a href="http://ekostraz.pl/portal/node/216">jego stronę Ekostraży</a>.</p>
<h2>Czy musi być coś więcej?</h2>
<p>Tematyka wiary i jej braku w historii tego bloga przewijała się wielokrotnie, choć jeszcze nie udało mi się odtworzyć żadnego ze starych wpisów (spokojna głowa, wszystko w swoim czasie). W każdym razie, często spotykam się z całkowicie irracjonalnym w mojej ocenie poczuciem strachu przed&#8230; niebytem. Przyznaję szczerze, że będąc ateistą całe moje życie, zwyczajnie nie mam z tym problemu. Przeważnie posługuję się w życiu dużą dozą zdrowego rozsądku, logiki i sceptycyzmu &#8212; i muszę wam powiedzieć, że to cholernie pomaga przyjmować rzeczywistość taką, jaka jest.<br />
Punktem do którego zmierzam, jest proste pytanie &#8212; jak to było, kiedy cię nie było?<br />
Odpowiedź zdaje się być całkowicie bezproblemowa w przypadku momentu przed narodzinami &#8212; przestaje taką być w momencie, kiedy dotyczy śmierci. W jakiś sposób zakończenie życia miałoby się różnić od czasu sprzed narodzin &#8212; nie dostrzegam tylko, jaki miałby to być sposób i skąd miałby się wziąć?<br />
Oczywiście argumentem nie jest dla mnie książka, szczególnie zaś ta niskich lotów, spisana przez półanalfabetów, pasterzy i rybaków jakieś 2000 lat temu na skrawku pustyni, który z jakichś kosmicznie niewytłumaczalnych w żaden logiczny sposób względów miał być ich ziemią obiecaną.<br />
W zasadzie przykre jest dla mnie, że religia sprowadza się i skupia na tak przyziemnych ludzkich odruchach jak strach przed nieznanym, obawa przed śmiercią i tym podobne. Nie jest dla mnie przykre, że tak jest, przykre jest dla mnie to, że ludzie często próbują dostrzec w niej drugie dno, którego tam nie ma. Wszelkie dobre rzeczy, jakie ludzie chcą widzieć w wierze, wypływają od nich samych. Wiara w żaden sposób nie determinuje tego, jakim jest człowiek. Po co jest więc w ogóle?<br />
Żyjemy w niesamowitych czasach, kiedy postęp technologiczny jest tak szybki, że film sprzed dwóch lat musi zyskać miano kultowego, żeby jego fani mogli przymrużyć oko na zawarty w nim stary sprzęt i nieaktualne powiedzonka. Żyjemy w niesamowitych czasach, kiedy nauka odpowiada na najbardziej fundamentalne pytania, jakie człowiek może sobie postawić i na które szukał odpowiedzi od momentu, w którym nastąpiła specjacja i stał się niezależnym gatunkiem. Żyjemy w niesamowitych czasach, kiedy podróż z jednego do drugiego państwa trwa krócej, niż z jednego do drugiego końca miasta. Ten niesamowity otaczający nas świat, nieprawdopodobnie piękny i nieskończenie interesujący, niepozbawiony skaz, ale nie będący obiektem w żadnej mierze pozbawionym nadziei&#8230; Czy naprawdę musi być coś więcej?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hadret.com/ten-niesamowity-otaczajacy-nas-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>The Sims 3: Zwierzaki</title>
		<link>http://hadret.com/the-sims-3-zwierzaki/</link>
		<comments>http://hadret.com/the-sims-3-zwierzaki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Nov 2011 18:50:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Hadret</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[The Sims 3]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hadret.com/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Autorką recenzji jest Katie (: Recenzję tę dedykuję zacnemu i powszechnie poważanemu rodowi Chabików, który przez wiele pokoleń zamieszkiwał tereny miasteczka Riverview, a które na skutek tragicznej katastrofy o numerze 12 przepadło bezpowrotnie razem z domem i jednym kotem nie &#8230; <a href="http://hadret.com/the-sims-3-zwierzaki/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autorką recenzji jest Katie (:</strong></p>
<p>Recenzję tę dedykuję zacnemu i powszechnie poważanemu rodowi Chabików, który przez wiele pokoleń zamieszkiwał tereny miasteczka Riverview, a które na skutek tragicznej katastrofy o <em>numerze 12</em> przepadło bezpowrotnie razem z domem i jednym kotem nie pozostawiając po sobie ani jednego potomka tej wspaniałej rodziny.<span id="more-14"></span><br />
Jak być może niektórzy z Was zauważyli (nie śmiem twierdzić, że większość ;)), nie pojawiła się recenzja poprzednio wydanego dodatku do gry The Sims 3: Pokolenia. Muszę się przyznać, że, o ile pozostałe dodatki wzbudzały we mnie mniejszy lub większy entuzjazm, o tyle Pokolenia nie wzbudziły żadnego. Dodatek ten nie oferuje nic konkretnego poza kilkoma kolejnymi Bugami – okazał się być po prostu kiepski i nie warty napisania słowa (a jednak to zrobiłam :o).<br />
Z moją starą rodzinką musiałam się niestety pożegnać na dobre &#8212; pozostało jedynie stworzyć nową i wprowadzić ją do nowego miasteczka Appaloosa Plains w stylu country. Producenci gry oszczędzili w tym względzie nieco zachodu, bo niektóre lokacje (np. z dodatku Kariera) zostały już umiejscowione na mapie nowego miasta. Był jednak oczywiście kłopot z rozlokowaniem jakichś dyskotek, placu zabaw, parku, itd.</p>
<p><img src="http://hadret.com/wp-content/uploads/2011/11/Screenshot-6-640x480.jpg" alt="The Sims 3: Zwierzaki" title="The Sims 3: Zwierzaki" width="640" height="480" class="size-large wp-image-17" /><br />
Aleksandrę Sierbik, nową protoplastkę rodu, ubrano w ciuszki z dodatku Zwierzaki (tutaj się akurat postarali, bo jest ich naprawdę sporo, urocze są np. kolczyki z kotkami), i wyposażono w jedną z nowych cech. Z tego, co zauważyłam, są 4 nowe cechy (dla Simów) &#8212; miłośnik koni, miłośnik psów, miłośnik kotów oraz miłośnik zwierząt. Genialne, prawda?! Nie chcę wyjść na osobę próżną, ale jak dla mnie równie satysfakcjonujące byłoby stworzenie takich cech: lubiący konie, ale nie lubiący psów; lubiący psy, ale nie lubiący kotów; lubiący koty, ale nie lubiący koni. Widzicie te multum możliwości?! W każdym razie, cecha ta jakoś specjalnie mi nie pomogła, gdyż dzikie konie uciekały na sam mój widok, a o ich adopcji mogłam jedynie pomarzyć.<br />
Generalnie, zwierzaka można przygarnąć na 4 (znane mi) sposoby: adopcja telefoniczna, udomowienie dzikiego lub bezdomnego zwierzaczka, stworzenie go w trybie tworzenia rodziny (istnieje możliwość wykreowania samego zwierza) i dodanie go do simów na mapie, a także przez adopcję między-sąsiedzką (na zasadzie: sąsiadowi rodzą się szczeniaki i chce je oddać w dobre ręce). To ciekawe pomysły, jednak nie polecam adopcji ze schroniska, gdyż do wyboru często mamy jedynie jakieś zmutowane zwierzaki (np. pies z nienaturalnie małą głową względem reszty ciała). Trybem tworzenia bawiłam się tylko przez chwilę &#8212; jest on naprawdę rozbudowany i daje spore możliwości wykreowania wyglądu, jednak poziom jego komplikacji jest nieco za wysoki. Pod tym względem rozwiązania z &#8222;dwójki&#8221; bardziej mi odpowiadały. Ulubieńcami simów można pozostawić wolną wolę (potrafią one doskonale zająć się sobą) lub od czasu do czasu wydawać im polecenia (uwaga!- one też mają pragnienia, za których spełnienie dostają punkty, które następnie można wydać na różne nagrody, np. wymiotnik…). Podoba mi się możliwość wykorzystania konia jako środka transportu, zaś psy i koty mają szczególnie przydatną umiejętność, mianowicie łowiectwo. Ulubieniec Aleksandry Sierbik z powodzeniem zasilał konto rodzinne znajdując klejnoty o wartości nawet kilku tysięcy simoleonów, podczas gdy simka malowała obrazy o wartości 70 simoleonów&#8230; Sławetnego jednorożca nie udało mi się na razie spotkać, być może nie zasłużyłam jeszcze na jego błogosławieństwo.</p>
<p><img src="http://hadret.com/wp-content/uploads/2011/11/Screenshot-8-640x480.jpg" alt="The Sims 3: Zwierzaki" title="The Sims 3: Zwierzaki" width="640" height="480" class="size-large wp-image-15" /><br />
Grę oceniam na 2,5/3.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hadret.com/the-sims-3-zwierzaki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Status</title>
		<link>http://hadret.com/status/</link>
		<comments>http://hadret.com/status/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Oct 2011 10:31:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Hadret</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Rootnode]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hadret.com/?p=1</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy w maju 2005 roku publikowałem pierwszy wpis na HB, miał być pewnym rodzajem zapisków mniej lub bardziej technicznych. Z czasem zmieniały się realia i zmieniałem się sam, a wraz ze mną blog i idea jego prowadzenia. Ewoluował, dojrzewał, aż &#8230; <a href="http://hadret.com/status/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy w maju 2005 roku publikowałem pierwszy wpis na <strong>HB</strong>, miał być pewnym rodzajem zapisków mniej lub bardziej technicznych. Z czasem zmieniały się realia i zmieniałem się sam, a wraz ze mną blog i idea jego prowadzenia. Ewoluował, dojrzewał, aż wreszcie przybrał pewną ustaloną formę ze swoimi zwyczajami, upodobaniami i dziwactwami. Poniekąd stał się bytem ponad mnie samego (jako że przestałem być jedynym prowadzącym oraz pomysłodawcą wpisów), nie zatracając przy tym nic ze swojego charakteru — mniej lub bardziej zabawnego, obracającego się w dość określonej tematyce. Był też dla mnie swego rodzaju odskocznią od rzeczywistości, gdzie mogłem podzielić się odkryciami, wiedzą i przemyśleniami. Ale&#8230; Skąd ten czas przeszły?</p>
<h2>Awaria Rootnode</h2>
<p>Marcin ahes Hłybin w serii wpisów poświęconej awarii serwerów na Rootnode (<a href="http://rootnodestatus.net/?p=1865">1</a>, <a href="http://rootnodestatus.net/?p=1876">2</a>, <a href="http://rootnodestatus.net/?p=1883">3</a> i <a href="http://rootnodestatus.net/?p=1888">4</a>) przedstawił wszystkie szczegóły wywrotki — jak do niej doszło, dlaczego i co oznaczała w praktyce&#8230; Choć akurat w praktyce oznaczała różne rzeczy dla różnych ludzi. Osobiście ległem na kolana z dupą w ręce — backupu nie robiłem od niepamiętnych czasów, a automatycznie wykonywany na Rootnode, no cóż, nie istnieje. Pojawiła się iskierka nadziei, kiedy w jednym z wpisów można było wyczytać, że część danych zostanie odzyskana, ale szybko zniknęła, jako że nie dotyczyła baz danych — a przecież właśnie tam cała treść, wszystko, co najważniejsze dla człowieka prowadzącego bloga, rezyduje&#8230;</p>
<h2>Plany na przyszłość</h2>
<p>Jestem w trakcie — i pewnie pobędę jeszcze jakiś czas — odzyskiwania tego, co się da. Będąc realistą nie robię sobie złudnych nadziei, zresztą nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jakiś czas temu planowałem zamknąć bloga i przenieść się całkowicie na twórczość anglojęzyczną (stąd <a href="http://blog.fchabik.com/">blog</a> i <a href="http://tumblr.fchabik.com/">tumblr</a>), ale kiedy jednak doszło do tej niespodziewanej awarii, obudził się we mnie wewnętrzny sprzeciw na taki rozwój wypadków. Blog wróci, z całą pewnością odnowiony i, mam nadzieję, choć z odłamkiem przeszłości. Nie ulega jednak kwestii, że do blogowania wrócę i moje wypociny z większą lub mniejszą regularnością będą znów lądować na <strong>HB</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hadret.com/status/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

