Autorką recenzji jest Katie (:
Recenzję tę dedykuję zacnemu i powszechnie poważanemu rodowi Chabików, który przez wiele pokoleń zamieszkiwał tereny miasteczka Riverview, a które na skutek tragicznej katastrofy o numerze 12 przepadło bezpowrotnie razem z domem i jednym kotem nie pozostawiając po sobie ani jednego potomka tej wspaniałej rodziny.
Jak być może niektórzy z Was zauważyli (nie śmiem twierdzić, że większość ;)), nie pojawiła się recenzja poprzednio wydanego dodatku do gry The Sims 3: Pokolenia. Muszę się przyznać, że, o ile pozostałe dodatki wzbudzały we mnie mniejszy lub większy entuzjazm, o tyle Pokolenia nie wzbudziły żadnego. Dodatek ten nie oferuje nic konkretnego poza kilkoma kolejnymi Bugami – okazał się być po prostu kiepski i nie warty napisania słowa (a jednak to zrobiłam :o).
Z moją starą rodzinką musiałam się niestety pożegnać na dobre — pozostało jedynie stworzyć nową i wprowadzić ją do nowego miasteczka Appaloosa Plains w stylu country. Producenci gry oszczędzili w tym względzie nieco zachodu, bo niektóre lokacje (np. z dodatku Kariera) zostały już umiejscowione na mapie nowego miasta. Był jednak oczywiście kłopot z rozlokowaniem jakichś dyskotek, placu zabaw, parku, itd.

Aleksandrę Sierbik, nową protoplastkę rodu, ubrano w ciuszki z dodatku Zwierzaki (tutaj się akurat postarali, bo jest ich naprawdę sporo, urocze są np. kolczyki z kotkami), i wyposażono w jedną z nowych cech. Z tego, co zauważyłam, są 4 nowe cechy (dla Simów) — miłośnik koni, miłośnik psów, miłośnik kotów oraz miłośnik zwierząt. Genialne, prawda?! Nie chcę wyjść na osobę próżną, ale jak dla mnie równie satysfakcjonujące byłoby stworzenie takich cech: lubiący konie, ale nie lubiący psów; lubiący psy, ale nie lubiący kotów; lubiący koty, ale nie lubiący koni. Widzicie te multum możliwości?! W każdym razie, cecha ta jakoś specjalnie mi nie pomogła, gdyż dzikie konie uciekały na sam mój widok, a o ich adopcji mogłam jedynie pomarzyć.
Generalnie, zwierzaka można przygarnąć na 4 (znane mi) sposoby: adopcja telefoniczna, udomowienie dzikiego lub bezdomnego zwierzaczka, stworzenie go w trybie tworzenia rodziny (istnieje możliwość wykreowania samego zwierza) i dodanie go do simów na mapie, a także przez adopcję między-sąsiedzką (na zasadzie: sąsiadowi rodzą się szczeniaki i chce je oddać w dobre ręce). To ciekawe pomysły, jednak nie polecam adopcji ze schroniska, gdyż do wyboru często mamy jedynie jakieś zmutowane zwierzaki (np. pies z nienaturalnie małą głową względem reszty ciała). Trybem tworzenia bawiłam się tylko przez chwilę — jest on naprawdę rozbudowany i daje spore możliwości wykreowania wyglądu, jednak poziom jego komplikacji jest nieco za wysoki. Pod tym względem rozwiązania z „dwójki” bardziej mi odpowiadały. Ulubieńcami simów można pozostawić wolną wolę (potrafią one doskonale zająć się sobą) lub od czasu do czasu wydawać im polecenia (uwaga!- one też mają pragnienia, za których spełnienie dostają punkty, które następnie można wydać na różne nagrody, np. wymiotnik…). Podoba mi się możliwość wykorzystania konia jako środka transportu, zaś psy i koty mają szczególnie przydatną umiejętność, mianowicie łowiectwo. Ulubieniec Aleksandry Sierbik z powodzeniem zasilał konto rodzinne znajdując klejnoty o wartości nawet kilku tysięcy simoleonów, podczas gdy simka malowała obrazy o wartości 70 simoleonów… Sławetnego jednorożca nie udało mi się na razie spotkać, być może nie zasłużyłam jeszcze na jego błogosławieństwo.

Grę oceniam na 2,5/3.


jednorożca można spotkać na wodospadach wzgórza cynamonowego