Wczoraj wyladowalem w Cardiff. Niestety, nam tym ulomnym kompie nie ma polskich liter - dostep do f-cji Windowsa jest masakrycznie okrojony. Daloby sie to wszystko obejsc jednym restartem i plytka Live CD z Ubuntu, ale pewnikiem by mnie stad wyrzucili na zbitego ryja. Zaczynam rozgladac sie b. powaznie za robota - nie ma na co czekac. Najbardziej chcialbym podjac jakas zwiazana z kompami, bo przeciez na tym znam sie nienajgorzej, ale to wcale nie musi byc takie proste. Wciaz jestem optymista, wciaz nie mam oporow, wciaz wierze w swoje szczescie i w to, ze wszystko ulozy sie dobrze. Oby (:
Do nastepnego!
P.S. Wszelki kontakt ze mna, prosze nawiazywac przez maila, podanego w zakladce kontakt na stronie (:
kariery Ci życze :)
nio to powodzonka ;o)
Dłuuugiej i udanej kariery, pliterek i ogólnego szczęścia życzę :)
O_o Już się dorwałeś do kompa?
Nie ma jak uzależnienie. :P
ta…
Super -_^
ha! no to ja zaczynam przygotowywać się do tej obiecanej (no, prawie ;)) kąpieli w piwie :)
nu.. have fun;]
kompa z netem jak sie postarasz dorwiesz za odra wszedzie :)
Powodzenia!