Hadret’s.Blog

Ateista, linuksiarz i przyszły filolog (;

Michael Clayton

Michael Clayton

Jeżeli ktoś ma na koncie takie filmy, jak trylogia przygód Bourne’a, to już wiadomym jest, czego można się spodziewać. Michael Clayton jednak od Bourne’a różni się wszystkim – to nie jest film akcji, a przynajmniej nie takiej ze strzelaniną na skrzyżowaniach, pościgami i tak dalej. Tutaj rozgrywka toczy się na zupełnie innym poziomie. Poziomie przeważnie nieosiągalnym dla przeciętnego obywatela, nieważne jakiego kraju. Ma się do czynienia z ludźmi, którzy są smutni ze względu na śmierć bliskiego współpracownika, a jednocześnie cieszą się po cichu, że „zniknął” bo były z nim same problemy i zagrażało to kontaktom z ważnym klientem.

Reasumując, film mi się podobał. Najbardziej dylematy moralne i psychologiczne, również gra George Clooneya, za którym wszak nie przepadam. Życie w napięciu, próba zamachu na życie i pociąganie za odpowiednie sznurki, żeby pozbyć się niewygodnych osób, zagrażających wizerunkowi firmy i tak dalej, to wszystko to, czego można się spodziewać. Zamiast strzelaniny, są pojedynki na słowa. Szantaże, sprzedawanie siebie, drobny hazard, układy i układziki. Smutna refleksja nad „wysoką” sferą. Zdecydowanie polecam uwadze (:

MWS: 2/3

 Przydał Ci się ten wpis? Postaw mi kawę! (:

7 Odpowiedzi

  1. tutaj się zgadzamy, ja też dałbym 2/3

    Odpowiedz

  2. chętnie obejrzę :) thx za „cynk”.

    Odpowiedz

  3. Czemu smutna refleksja? Toż to samo życie. Prawa natury rządzą wszędzie :)
    A tak poza tym to zzzzzzzz….
    ;)

    Odpowiedz

  4. MWS to Moja Własna Subiektywna ?

    Odpowiedz

  5. Konkretniej „moja własna skala”, ale rzecz jasna chodzi o moją subiektywną ocenę ^_~

    Odpowiedz

  6. A ja Clooneya lubię, z każdym filmem coraz bardziej. Facet ma potencjał.

    Odpowiedz

  7. Całkiem, całkiem, ogólnie pozytywne zakończenie a tak w ogóle to obraz współczesnego świata.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź