Hadret’s.Blog

Ateista, linuksiarz i przyszły filolog (;

O uczuciach religijnych (4), czyli sacrum i profanum

Aby tytuł był możliwie adekwatny do treści wpisu: Jest piątek, a wpierdalam kanapkę z szynką. Teraz meritum.

„Krzyż polski”

Jak powszechnie wiadomo i z czym się nie kryję, jestem wrocławianinem. We Wrocławiu mieści się jedno z najlepszych Liceów Ogólnokształcących w Polsce. Tak, chodzi o XIV. O liceum zrobiło się głośno całkiem niedawno ze względu na uczniów, których uczucia (nie)religijne zostały urażone. W pewnym sensie uczucia i w pewnym sensie urażone. Zdumiewający był dla mnie jednak fakt, że o całej sprawie krzyża polskiego zrobiło się tak bardzo głośno. Dlaczego? Co było powodem tego, że media tak chętnie zajęły się jakąś szkołą i ich problemem z przybitymi do ścian klas krzyżami?
Temat. Temat jest na czasie, jest chwytliwy i na pewno wzbudzi zainteresowanie wraz ze skrajnymi emocjami. Wszak dotyczy wiary, wyznania, religii etc., więc, de facto, w naszym kraju dotyczy każdego. Otóż, jeśli o mnie chodzi, to krzyże w klasach LO XIV w ogóle mnie nie obchodzą. Nigdy wcześniej, ani nigdy później obchodzić mnie nie będą. Ja nawet nie jestem pewien, czy chociaż raz byłem w tym liceum. To nie jest moja sprawa, czy krzyże tam wiszą, nie wiszą, czy jest tam ktoś, kto chce je zdjąć, czy jest tam ktoś, kto chce je wstawić również do toalet i schowków na miotły. Wisi mi to.
Nie wisi mi jednak sposób prowadzenia dyskusji. Uczniów kilkukrotnie, różnymi sposobami i środkami, próbowano… Ośmieszyć. Zdeprecjonować. Wyśmiać. Zignorować.

To nic innego jak robienie chytrej, cynicznej ideologicznej zadymy przez troje rozwydrzonych i rozpuszczonych przez rodziców smarkaczy. Nie może być tak, że oni ustawiają na baczność całą szkołę! Czy naprawdę w klasie maturalnej nie ma już nic innego do roboty?

– prof. Ryszard Legutko

Ten cytat boli szczególnie, bo raz, że Legutko to profesor, więc jego wypowiedź powinna trzymać wyższy poziom od tego, który słyszy się na co dzień w ciemnych uliczkach i za śmietnikami, a dwa, że jest z Dolnego Śląska. Wstyd mi, że z tego samego rejonu Polski wywodzi się osoba z tytułem naukowym, która nie potrafi poskładać ambitniejszej wypowiedzi. No i klecha jeszcze:

Nie wiem, czy śmianie się z tej żenady przez uczestników było efektem zidiocenia, czy jakąś próbą zatuszowania jawnego, ordynarnego debilizmu, w każdym razie wyszło tak, jak miało wyjść — nic się nie zmieniło, nic się nie poruszyło, był szum, szum przechodzi w ciszę i zostaje po staremu. Bez potrzeby dyskutowania, argumentacji, czy czegokolwiek. Wystarczyło wpuścić klechę z pistoletami i problem sam się „rozwiązał”. Bomba.
Krzyż w symbolice chrześcijańskiej stanowi najwyższą wartość. To sacrum, które zawsze w katolikach i pochodnych wzbudza największe emocje. Nic dziwnego, krzyż symbolizuje mękę i poświęcenie swojego życia przez Jezusa. Co jednak w praktyce oznacza wstawianie krzyży w klasach szkoły? Musi coś oznaczać, bo przecież by ich nie wstawiono. Ale jaki jest przekaz? Ta szkoła jest tylko dla chrześcijan? Ta szkoła akceptuje tylko jedno wyznanie?

Nauczanie religii

Z wiadomych przyczyn nie uczęszczałem na lekcje religii. W mojej szkole nie było niczego „w zamian”, więc miałem po prostu okienko i było fajnie. Teraz już nie miałbym fajnie, bo miałbym niższą średnią przez brak oceny z religii. Chyba, że ta ocena wliczana do średniej automatycznie wymusza na szkole prowadzenie zajęć z etyki dla uczniów nie uczęszczających na lekcje religii. Ale teraz należy też zadać jeszcze jedno, zajebiście ważne pytanie:
Hadret, dlaczego Ty nie chodziłeś na religię?
Przecież napisałem, z wiadomych przyczyn. Jestem ateistą, z ateistycznej rodziny etc., więc nie mogłem na religię chodzić, proste tak? No właśnie nie takie proste. Dlaczego lekcje religii w szkole są w praktyce przedłużeniem Kościoła katolickiego? W moim odczuciu lekcje religii powinny traktować, jeśli nie o wszystkich, bo realizacja mogłaby być ciężka, to o najważniejszych religiach na naszej planecie. Obecnie największą (pod względem liczby wyznawców) religią świata jest islam. Dlaczego nie nauczać o nim w szkole? Najważniejsze, podstawowe informacje. Przyznam, że na takie zajęcia z religii chodziłbym z przyjemnością. Byłaby to rzetelna wiedza, która może przydać się w życiu (np. kiedy poznasz jakiegoś muzułmanina czy muzułmankę etc.), zamiast interpretowania w jaki sposób się Kościołowi podoba Biblii.
Uważam, że lekcje religii w takim wydaniu, jak obecnie, nie tylko nie powinny liczyć się do średniej, ale w ogóle nie powinno ich być. To krok znacznie bardziej radykalny od zdjęcia krzyży z klas, ale też znacznie rozsądniejszy. To nie krzyże stanowią problem, tylko religia, która za nimi stoi. Tak długo jak religia nie jest traktowana jako sprawa prywatna, osobista, tak długo będę uważał, że religia w szkolnictwie1 jest nie na miejscu. Od nauczania jej jest dom i kościół, nie szkoła.

Co z tym krzyżem?

Wracając do pierwszego akapitu, podtrzymuję moje stanowisko, że krzyże w klasach LO XIV mnie nie obchodzą. Co innego, gdyby sprawa dotyczyła wszystkich szkół w Polsce. I nie tylko szkół. Moim zdaniem są miejsca, w których krzyż jest… Nie na miejscu. Mam tu na myśli wszystkie instytucje państwowe, w tym urzędy itd. Wszystko, co świeckie, a więc profanum, powinno być wyzbyte jakiejkolwiek symboliki sakralnej. Z prostej przyczyny — państwo ma być dla wszystkich obywateli, niezależnie od koloru skóry, wyznania, rozmiaru biustu czy długości penisa. Jeśli w instytucjach świeckich, mniej lub bardziej uzależnionych od danego państwa, pojawiają się symbole religijne, to jest to wyraźny sygnał, że państwo nie spełnia swojej uniwersalnej roli. Jawnie, obnosząc się z tym, faworyzuje konkretne wyznanie, konkretną religię, konkretne bóstwo. Tak więc to krzyż w sejmie, a nie w klasach XIV LO, jest zdecydowanie ważniejszym problemem.
Spotkałem się z jeszcze jedną opinią, ateisty dla odmiany, którą przeczytałem bodaj w Metrze (tu mam na myśli gazetę, bo metra we Wrocławiu nie ma), w której stwierdził, że jemu krzyże w ogóle nie przeszkadzają etc. Wiadomo. To rodzaj ateisty, którego opisałem u siebie przy okazji wpisu O uczuciach religijnych (2), czyli: a† != †. Podał następujący „argument”:

Księżyc dwa razy w miesiącu przypomina znak kojarzący się z islamem. Czy to oznacza, że księżyc też trzeba zdjąć?

Przytaczałem z pamięci.

Primo: tylko raz w miesiącu, jeśli w ogóle, może się kojarzyć. O fazach księżyca uczy się w szkole podstawowej. Nie wspomnę o tym, że półksiężycowi towarzyszy gwiazda.
Secundo: nie słyszałem o żadnej szkole w Polsce, która przybija do ścian w swoich klasach półksiężyce.

Podsumowując

Cała sprawa jest tylko jednym z wielu dowodów na to, iż wolność słowa, owszem, istnieje, ale kultura dyskusji — nie. Przekonali się o tym uczniowie na własnej skórze, przy okazji akcji zdjęcia krzyży. To jest Polska właśnie. Być może dobrym pomysłem byłoby zastąpienie zajęć z religii zajęciami z kultury prowadzenia dyskusji? Może wtedy używałoby się jakichś prawdziwych argumentów, a nie plastikowych pistoletów i inwektyw?

  1. Chodzi rzecz jasna o szkoły publiczne. []

 Przydał Ci się ten wpis? Postaw mi kawę! (:

30 Odpowiedzi

  1. Raz: „Kościół katolicki”. Drugi człon z małej litery.

    Dwa: z tym księżycem miał rację – między dwiema takimi samymi fazami mija 29,5 doby.

    Odpowiedz

    Hadret

    Raz: „Kościół katolicki”. Drugi człon z małej litery.

    Dzięki, poprawiono.

    Dwa: z tym księżycem miał rację – między dwiema takimi samymi fazami mija 29,5 doby.

    Niech będzie. Ale i tak uważam, że to nie jest nawet argument (:

    Odpowiedz

  2. Bajdełej: przy dodawaniu komentarza PHP sypie WordPress sypie błędami. Rzuć okiem.

    Odpowiedz

    Hadret

    Coś odnośnie OpenID może (bo ja nie mam tego błędu :/)?

    Odpowiedz

    byte

    Nie logowałem się via OpenID… Ale moment, zaraz zarzucę skinszotem.

    Odpowiedz

    byte

    http://skitch.com/mrbyte/ncjhx/http-hadret.com-wp-comments-post.php

    Odpowiedz

    Hadret

    Dzięki! Mam nadzieję, że wyłączenie WP Ajax Edit Comments załatwiło sprawę :/

    Odpowiedz

    byte

    Nie załatwiło.

    Odpowiedz

    Hadret

    Dzięki za testy! Wyłączyłem jeszcze OpenID, jeśli to też nie rozwiązało problemu, to zaraz będę aktualizował WP do wersji 2.9 — może to załatwi sprawę (:

    Odpowiedz

    Hadret

    Dzięki raz jeszcze za testy! (:

    Odpowiedz

  3. Boshe, ależ mi się zdanie zbudowało :)

    Odpowiedz

  4. „Czy naprawdę w klasie maturalnej nie ma już nic innego do roboty?”
    Jak dla mnie to całkiem normalne że takie rzeczy proponuje się w klasie maturalnej. Człowiek zaraz ją skończy i tam nie wróci. Nie będzie musiał przez kolejne lata znosić złego traktowania z powodu swoich propozycji – sam tego doświadczyłem.

    Z dużej chmury mały deszcz. Na mój gust to te prezenty to ewidentny brak szacunku, i próba zatuszowania merytorycznych braków towarzyszących tej stronie dyskusji.

    Powiedz szczerze. Łudziłeś się że coś z tego wyniknie? Wszelkie takie dyskusje u nas wyglądają na zasadzie ping ponga – jedna strona rzuca ciągle tym samym argumentem, druga odbija też ciągle tym samym. Okopują się, rzucają groźby, a gdy się wystrzelają ze wszelkich argumentów temat umiera śmiercią naturalną.

    Odpowiedz

    Hadret

    Łudziłeś się że coś z tego wyniknie?

    Nie, właśnie w tym rzecz, że się nie łudziłem. Od początku wyglądało to na burzę w szklance wody i na… prowokację. Teraz ciągnięcie tego dalej po sądach jest po prostu kontynuacją żenady. Zupełnie niepotrzebnie.

    Odpowiedz

  5. Sam nie jestem wierzący, ale wydaje mi się, że odrobinę przesadzasz. Same krzyże są mi obojętne. Ważniejsze jest wyrzucenie religii z państwowej instytucji, jaką jest szkoła.

    Odpowiedz

    Hadret

    Mnie również krzyże są obojętne i to religię, która za nimi stoi traktuję jako rzeczywisty problem. Tak więc, śmiało możemy uznać, że w pełni się zgadzamy (:

    Odpowiedz

  6. zamiast interpretowania w jaki sposób się Kościołowi podoba Biblii.

    W tym zdaniu ewidentnie coś nie zagrało. :P

    W sumie to masz rację.

    PS Chodziłeś do dr. Lewińskiego na zajęcia z dyskusji?

    Odpowiedz

    Hadret

    W tym zdaniu ewidentnie coś nie zagrało. :P

    Miałem przerwę w pisaniu i nie wszystkie zdania wyszły tak, jak chciałem :/

    PS Chodziłeś do dr. Lewińskiego na zajęcia z dyskusji?

    Nie-e. Miałem z nim dwa semestry Kultury języka (:

    Odpowiedz

  7. „Hadret, dlaczego Ty nie chodziłeś na religię?” – norma. Ja często słyszę: „jak możesz nie wierzyć?!”. I już nie mam na to siły, w ogóle się w takie dyskusje nie wdaję. I dziwię się, że Ty, człowiek inteligentny, chcesz podejmować takie dyskusje… Do wierzących nie dotrą żadne racjonalne argumenty i sami takowych też nie przedstawią.

    Odpowiedz

    Hadret

    Wynika z tego, że to kwestia doświadczeń. Znam kilkoro ludzi, którzy są osobami wierzącymi, ale cenią sobie moje zdanie w kwestiach religijnych. I odwrotnie. Ja również cenię sobie ich zdanie w tychże kwestiach. Bardzo często pozwala mi to spojrzeć na jakąś sprawę od zupełnie innej strony, dzięki czemu mogę być bardziej obiektywny. Nie twierdzę, że jestem obiektywny w tym, co uważam na wiele tematów, twierdzę, że często mam ogląd na pewne sprawy nie tylko z własnego punktu widzenia.
    Wielu ludzi wierzących jest ludźmi inteligentnymi i do wielu z nich racjonalny argumenty docierają. Podobnie, jak ich inteligentne argumenty trafiają do mnie. Tyle, że to ani nie czyni mnie lepszym, ani gorszym. Wiara jest sprawą osobistą i tyle. Powinna zostać w domu i kościele. Jeśli masz przyjemność dyskutowania z ludźmi o diametralnie innych poglądach od Twoich, to już jest to tylko Twoja i  Twoich znajomych sprawa. Na zakończenie:

    Jak możesz nie wierzyć?

    Normalnie — tak samo jak Ty wierzysz, tylko odwrotnie.

    Odpowiedz

  8. Do wierzących nie dotrą żadne racjonalne argumenty i sami takowych też nie przedstawią.

    Uogólniając, robisz to samo, co duża część katolików. Dlaczego mieliby nie przyjmować racjonalnych argumentów do wiadomości?
    Jestem agnostykiem i myślę, że po prostu: albo się wierzy, albo nie. Nie ma sensu dorabiać do tego ideologii. Nie ma dowód na to, że bóg nie istnieje, ale nie ma też takich, które dowodziłyby jego istnienia. Często mnie to denerwuje u ateistów, że nazywają automatycznie każdego wierzącego idiotą, a w gruncie rzeczy duża ich część jest tępymi dziećmi neo i takimi samymi fanatykami jak mohery.
    Na religię chodziłem. Jak miałem do wyboru okienko albo spisywanie lekcji i śmianie się z księdza z całą klasą, to ciekawsza wydała się druga opcja.

    Odpowiedz

    Hadret

    Sam nie jestem wierzący[...]

    Jestem agnostykiem[...]

    Się zdecyduj w końcu (:

    Nie ma dowód na to, że bóg nie istnieje, ale nie ma też takich, które dowodziłyby jego istnienia.

    Sprawa jest prosta przy takiej argumentacji — brak dowodu nie jest dowodem za. Postaw sobie jakikolwiek inny przypadek poza rozważaniami na tle wiary i sam wyciągnij wnioski.

    [...]duża ich część jest tępymi dziećmi neo i takimi samymi fanatykami jak mohery.

    To jakieś prywatne badania statystyczne, czy strzelałeś jak leci, bo tak było wygodnie? (:

    Odpowiedz

  9. To jakieś prywatne badania statystyczne, czy strzelałeś jak leci, bo tak było wygodnie?

    Siedzę na różnych forach od wielu lat i z mojego doświadczenia wynika, że bardzo duża część „ateistów” to dzieciaki, którym dopiero co podłączyli internet i które bezrefleksyjnie idą za tym, co gdzieś usłyszą. Sam powiedz, czy nie często słyszałeś z ust ateistów, jakimi to ciemniakami nie są katolicy?

    Sprawa jest prosta przy takiej argumentacji — brak dowodu nie jest dowodem za. Postaw sobie jakikolwiek inny przypadek poza rozważaniami na tle wiary i sam wyciągnij wnioski.

    Rozumiem to, ale nauka w dużej części opiera się na hipotezach, nie na dowodach, a jeśli tak, to w czym jest lepsza od hipotezy o istnieniu boga?

    Sam nie jestem wierzący[...]

    Jestem agnostykiem[...]

    Się zdecyduj w końcu (:

    Jestem zdecydowany i nie widzę tu sprzeczności. Agnostycyzm to pewna postawa epistemologiczna: wierzę, że bóg nie istnieje, ale tego nie wiem (brak dowodów istnienia boga, brak dowodów nieistnienia boga, pewne przesłanki, pozwalające przypuszczać, że bóg istnieje (wiele kultur wytworzyło bogów) itp.).

    Odpowiedz

  10. Do wierzących nie dotrą żadne racjonalne argumenty i sami takowych też nie przedstawią.

    Miałem oczywiście na myśli tych, którzy zadają takie durne pytania. Takich „wierzących”, ślepych dewotów. Mogłem wyrazić się jaśniej i konkretniej, przepraszam.

    Odpowiedz

  11. Eh, Hadret, Ciebie chyba zakonnica biła linijką po łapach, bo ciągle wyciągasz na wierzch tematy stające w poprzek przyjętego myślenia (chrześcijaństwo nadrzędną formą religii) jak i znikomej użyteczności intelektualnej (miałkość rozważań nad wieszaniem krzyża).

    Ale skoro chcesz poznawać opinie ludzi, to dobrze wybrałeś, bo nic tak nie rozpala umysłów jak przerzucanie się argumentami, czy Bóg jest, czy go nie ma (bo finalnie każdy taki temat dociera na końcu drogi do ściany z takim pytaniem).

    Choć afery z krzyżem jakoś nie obserwowałem (a co mnie to), to słusznie ktoś smarkaczy nazwał smarkaczami. Bo co mieli innego do zaoferowania po zdjęciu krzyża? Powiesić na ścianie puszkę Coli? A może zaproponowali jakiś klub dyskusyjny pozwalający zajrzeć w głąb siebie samego i ocenić swoje nastawienie do trwania w obecnej cywilizacji? Przedstawili sposób na oderwanie się od szarej masy konsumpcyjnej stonki? Najprościej jest wszystko wyrzucić, zlikwidować i zapomnieć.

    Sama wiara nie zawsze stanowi idealnego źródła zachowań ludzkich. Ba, w imię wiary (ale i jej braku), ludzie się zabijali i tak dalej – tę oklepaną wersję każdy zna. Jednak wiara potrafi być motor wielu cennych inicjatyw, jak też pozwala zachować we wszystkim cząstkę człowieczeństwa. Po rozejrzeniu się po świecie i otoczeniu w jakim stara się żyć człowiek wiary, możemy dostrzec wiele symboli ludzkich uczuć – zatopionych w rzeźbach, malarstwie, dziełach kultury ludowej. Bo czy jest smak w tym, gdybym bez zastanowienia wędrowałbym po swoich Beskidach, gdyby nie krzyże (prawosławne i inne) stawiane przez dawnych mieszkańców wiosek, po których nie zostało żadnego śladu? Czy odkrywanie leśnych kapliczek nie uruchamia jakiegoś procesu empatii z twórcami?

    To oczywiście ta bardziej ludzka strona wiary. Powiecie, że i bez wiary można dokonywać wzniosłych dzieł i posiadać bogate wnętrze – ani przez chwilę w to nie wątpiłem, czy nawet nie próbuję temu zaprzeczać.

    Ale celem ludzkości powinna być koegzystencja i jak nie zrozumienie, to poszanownie, a nie poprawność polityczna.

    Inaczej wiecznie będziemy drzeć koty – każdy będzie oburzony wszystkim, co go otacza, a stanowi jakąś wartość dla kogoś innego. I vice versa.

    Odpowiedz

  12. Oczywiście filmik z pistoletami jest żenujący i tak skwitował go też profesor Hartman biorący udział w dyskusji po stronie uczniów z XIV lo, mówiąc :
    „- Nie infantylizujmy tej poważnej sprawy! To nie są dzieci z piaskownicy”.

    I o to właśnie chodzi, to nie są dzieci – zdecydowali się podjąć dyskusje na tak istotny, a raczej kontrowersyjny ze względu na historię naszego kraju temat (czasy PRL, tak przecież niedawne, gdy usuwano religię ze szkół i wcześniejsze dzieje Polski). Arcybiskup Kominek w słynnym „Orędziu biskupów polskich do ich niemieckich braci w chrystusowym urzędzie pasterskim” pisze tak:

    „Symbioza chrześcijańska Kościoła i państwa istniała w Polsce od początku i nigdy właściwie nie uległa zerwaniu. Doprowadziło to z czasem do powszechnego niemal wśród Polaków sposobu myślenia: co „polskie”, to i „katolickie”. Z niego to zrodził się także polski styl religijny, w którym od początku czynnik religijny jest ściśle spleciony i zrośnięty z czynnikiem narodowym”

    I dalej

    „We wszystkich walkach wolnościowych w czasach uciemiężenia szli Polacy ze swymi symbolami na barykady: białe orły pojednaj stronie, obraz Matki Bożej po drugiej na sztandarach wolności.”

    Jeśli zamienić obraz Matki Boskiej na krzyż znów rozumiemy jak ważną rolę w naszej historii odgrywał ten symbol. Nie mówię jednak, że to dobrze- wskazuje tylko jak mocno ten znak wpisany jest w historie Polski, zarówno najnowszą, jak i dawną. Dlatego kilka podpisów zebranych w elitarnym XIV lo i dwugodzinna dyskusja, po której nie pozwolono zadawać pytań uczniom, a nawet petycje do sądu nie przekonają większości osób, że zdjęcie krzyży jest słuszne. Albo inaczej, komukolwiek potrzebne.

    Teraz parę słów o kulturze dyskusji. Hadret przedstawił to tak jakby biedni uczniowie zostali wyśmiani i pognębieni przez „klechę” i jego współpracowników. Należy jednak pamiętać, że uczniowie kiedy rozpoczynali tego typu rozważania powinni zdawać sobie sprawę z konsekwencji, w tym również krytyki, a nagłaśniając sprawę w ogólnopolskich mediach na szeroki odzew.

    W „GW” uczniowie postawili takie argumenty za zdjęciem krzyży: ” w szkole są uczniowie innego wyznania. Mogą im przeszkadzać krzyże.” Mogą! (cytuję z pamięci za co przepraszam, ale z pewnością sens wypowiedzi ucznia dla GW był taki i pojawiło się w niej słowo „mogą”) Czyli nie wiedzą tego. Ponadto Zuzanna Niemier skarżyła się, że dosięgły ją niepochlebne opinie na Facebooku i dlatego zaopatrzyła się w gaz pieprzowy, który nosi teraz w kieszeni, gdyż obawia się o swoje zdrowie. Czy to nie jest śmieszne?

    Teraz odnośnie samej debaty. Każda ze stron mogła zaprosić dowolnych gości. Uczniowie nie byli biedni i osamotnieni w odpieraniu argumentów i głupich żartów klechy.

    Po drugie, jeden z uczestników debaty ze strony zwolenników zdjęcia krzyży, socjolog Piotr Mikiewicz powiedział:

    „- Mówicie, że krzyż jest symbolem czegoś ważnego dla większości Polaków. Używając takich argumentów, równie dobrze można by stwierdzić, że wódka też jest czymś ważnym dla wielu Polaków. Ale jakoś nikomu nie przechodzi do głowy, by jej symbol wieszać w szkołach.”

    Przypomina mi to dawanie pistoletów, które ksiądz wręczył na koniec dyskusji, czyli po zacytowanym powyżej argumencie.

    Ten sam Pan odwołał się do tak dalekich skojarzeń, jak porównanie szkolnej klasy do nawy kościelnej.
    Pod tym adresem:http://www.piotrskarga.pl/ps,4586,3,0,1,I,informacje.html
    można zobaczyć większą część debaty, a nie tylko wyeksponowaną przez „GW” żenującą sytuację z księdzem i ocenić czy brak kultury dyskusji przejawia tylko „klecha”.

    Odpowiedz

  13. Wystarczy, że w szkole, klasie są uczniowie innego wyznania. I już w tym momencie powinny być zdjęte wszystkie symbole religijne. Nie wnikam, co wisi w szkole prowadzonej przez zakony, czy inne instytucje kościelne. Szkoła w Polsce jest (a przynajmniej miała być) – świecka. A stała się kolejną „opoką” walki z jakimś nierealnym wrogiem. Obłęd! Moja córka nie chodzi na religię, zajęć w zamian nie ma i musi nadrabiać średnią, żeby wyrównać szóstki stawiane za religię. To jest sprawiedliwe i normalne? A dlaczego nie chodzi na religię – to nikogo nie powinno obchodzić!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź