Rzeźnia Numer Pięć - Kurt Vonnegut

Rzeźnia Numer Pięć

Nie będę nawet próbował zgrywać ważniaka i przechwalać się na łamach swojego zakurzonego kąta w sieci, coby zacząć przykładowym zdaniem: Najwybitniejszy autor…. I tak dalej.
Jestem nędznym chłystkiem, który o Kurcie Vonnegucie dowiedział się w dniu jego śmierci, za sprawą wpisu Maćka. Dopiero teraz mogłem dostrzec wszystkie smaczki tego wpisu - od tytułu poczynając, a kończąc na ostatnim zdaniu - Kurt Vonnegut nie żyje. Zdarza się. Teraz wiem. I tak dalej.

To zaskakujące, że człowieka może coś czasem zaskoczyć. Byłem sceptykiem, nie ukrywam, ale tylko do momentu przeczytania pierwszego rozdziału. Po nim wiedziałem już, że o w mordę jeża! I rzeczywiście.
Zgrabne przejścia, przeniknięcia wręcz, zwroty, zabawne momenty w niezabawnych sytuacjach, kosmici i księżycowy krater w mieście. Jedyne, co jestem w stanie ująć trochę bardziej składnym językiem, to niepodważalny fakt, iż Rzeźnia odbiła na mnie piętno i teraz czuję głód. Nie wiem, czy było to zamierzeniem Byte’a aby zapoznać kogoś z Vonnegutem. Jeśli nie, to mu się udało. Zdarza się.
Na Allegro licytuję Kocią kołyskę, szykuję się na wyjazd do Centrum (nie lada wyprawa ;P) do mojej kochanej Mediateki i wyszarpanie z niej łupów podpisanych jego nazwiskiem. I tak dalej.

Jak wrażenia? Fenomenalne, zabawne i wzruszające. Poza tym - czy wy też nie macie pojęcia kim do diabła jest Kilgore Trout? Zdarza się.

MWS: 10++/10
Polecam. Wszystkim. Bez wyjątków. I tak dalej.

9 odpowiedzi do “Rzeźnia Numer Pięć - Kurt Vonnegut”


  1. 1 byte

    Zaraził się. Zdarza się :)

    [Odpowiedz]

  2. 2 byte

    Proponuję “Śniadanie mistrzów”, choć “Kocia kołyska” to też klasyk. Teraz powinny posypać się wznowienia.

    [Odpowiedz]

  3. 3 Hadret

    Ano, zostałem zarażony (: Sięgnę po jedno i drugie z rozkoszą. A jak mi się spodoba równie bardzo lub bardziej jeszcze, to rzucę się na następne (: Raz jeszcze - dzięki.

    BTW. to już bodaj druga zgrzewka jaką Ci wiszę, ne? (:

    [Odpowiedz]

  4. 4 Hadret

    Właśnie kupiłem “Śniadanie Mistrzów” od gościa z Wrocka (; Zdarza się.

    [Odpowiedz]

  5. 5 maciekszzzz

    Rysio Snajper, Matka Noc :))) genialne :D

    [Odpowiedz]

  6. 6 CoSTa

    yeah, śniadanie rządzi! filmu nie oglądaj bo szkoda czasu. kocia też kopie tyłek. ale za najbardziej wizjonerką uznaję pianolę. ta książka powstała w latach zdaje się 50-tych a opisuje dzisiejszy ład korporacyjny tak cudownie, globalizację przewiduje tak wspaniale, że wypada tylko pogratulować przenikliwości. okej, rzecz stara, z archaicznym językiem ale imo warto - ot tak by mieć pojęcie o twórczości, która na ziemi się tylko czasem zdarza, a nie jest normą.

    [Odpowiedz]

  7. 7 bucik85

    Po śmierci Kurta Vonneguta i po wpisie Byte zacząłem czytać kupioną jakiś czas temu “Kocią kołyskę” i jestem po wielkim wrażeniem. Sądzę, że nie skończy się na tej książce. Planuje przeczytać jeszcze kolejno: “Rzeźnia numer pięć” i “Śniadanie mistrzów”.

    [Odpowiedz]

  8. 8 zeeliah

    Dla mnie “Matka noc genialna”, pozdrawiam.

    [Odpowiedz]

  9. 9 Andriusza

    W drugiej połowie lat siedemdziesiątych w liceum zawalaliśmy zajęcia robiąc fakultety z Kurta po nocach! Bywało…
    Trwajcie w tej filozofii.
    Dobry człowiek z Niego był…

    [Odpowiedz]

  1. 1 Śniadanie Mistrzów - Kurt Vonnegut at Hadret’s.Blog
    Pingback o 23/05/2007 o 23:15
  2. 2 Kocia Kołyska - Kurt Vonnegut at Hadret’s.Blog
    Pingback o 30/05/2007 o 21:03

Zostaw odpowiedź




Creative Commons 2005 - 2008 Hadret
Temat Pinky1.0 by Hadret

Napędzane przez WordPress i K2
Niektóre ikony by: FastIcon.com