
Nauka a kreacjonizm.
O naukowych uroszczeniach teorii inteligentnego projektu.
John Brockman zaprosił znanych naukowców i intelektualistów o napisanie esejów na temat teorii ewolucji drogą doboru naturalnego oraz przedstawienie swojej opinii na temat teorii inteligentnego projektu (ang. Intelligent Design). Wśród współautorów warto wymienić m.in. Leonarda Susskinda, Daniela Dennetta, Nicholasa Humphrey’a, Richarda Dawkinsa, Lisę Randall (w sumie jest 16 esejów napisanych przez znanych i cenionych na całym świecie naukowców). W polskiej wersji językowej posłowiem, notabene znakomitym, ograniczonym do przedstawienia suchych faktów, cytowania wypowiedzi poszczególnych polityków etc. związanymi z wydarzeniami jesieni 2006 roku (tak, chodzi o wypowiedzi Macieja Giertycha i Mirosława Orzechowskiego na temat teorii ewolucji oraz późniejszych reakcjach społeczności naukowej na owe) opatrzył Piotr Szwajcer.
Nauka a kreacjonizm to typowa pozycja naukowa, w której teoria inteligentnego projektu (czy, de facto, projektanta) została zmiażdżona przez społeczność naukową. Niektórzy autorzy esejów ograniczali się do przedstawiania dowodów empirycznych na potwierdzenie słuszności teorii Darwina, niektórzy dorzucali do tego obalanie najpopularniejszych twierdzeń zwolenników inteligentnego projektu (m.in. nieredukowalna złożoność), jeszcze niektórzy koncentrowali się na najzwyczajniejszym udowodnieniu faktu, iż teoria inteligentnego projektu nie jest teorią naukową. Bardzo spodobał mi się też, dołączony w aneksie, fragment uzasadnienia orzeczenia Amerykańskiego Sądu Okręgowego Środkowego Okręgu Pensylwanii z 20 grudnia 2005 roku, w którym sędzia John E. Jones III w obiektywny sposób, po kolei wykazał iż teoria inteligentnego projektu jest niezgodna z amerykańską konstytucją i nie może być mowy o jej nauczaniu w szkołach publicznych.
Z celnych uwag warto odnotować, typową dla tego środowiska, skłonność do potwierdzania teorii inteligentnego projektu poprzez ukazywanie luk teorii ewolucji - sam się z takową spotkałem na swoim blogu przy okazji komentarzy do wpisu Bóg urojony - Richard Dawkins, w którym jako fakt przemawiający przeciw teorii ewolucji uznano brakujące ogniwa oraz za fakt przemawiający za inteligentnym stwórcą niemożliwość dowiedzenia, iż takowy nie istnieje (co oczywiście, zdaniem owych komentujących, za jego istnieniem przemawia).
Na całe szczęście, przynajmniej póki co, naszej edukacji pomysły o wyrzuceniu teorii ewolucji z toku nauczania nauk przyrodniczych w szkołach publicznych nie grozi. Od władzy odsunięte zostały takie wynalazki jak LPR, a wraz z nimi Roman i Mirek (:
Po bardziej obszerne recenzje przytoczonej książki odsyłam tutaj (INTERIA.PL) i tutaj (Racjonalista).
Za polecenie i pożyczenie książki dziękuję mojej dziewczynie Kasi *;
MWS: 3/3
Nauka a kreacjonizm. O naukowych uroszczeniach teorii inteligentnego projektu*, pod red. J. Brockmana, tł. D. Sagan, S. Piechaczek, oprac. P. Szwajcer, wyd. CiS, Warszawa 2007.
*ang. Intelligent Thought. Science versus the Intelligent Design Movement.
Bóg urojony - Richard Dawkins
bóg nie jest wielki - Christopher Hitchens
Ja zawsze mam fajne książki :P
Szykuj się na pozycję “Bóg nie jest wielki” Christophera Hitchensa ;)
[Odpowiedz]
Hitchens jest niezły, ale ja bardziej polecam tą:
http://brocha.wordpress.com/2008/03/12/po-prostu-pysznie/
[Odpowiedz]
nauka a wiara to inne płaszczyzny rzeczywistości, nie ma co tego mieszać, a co do miażdżenia tez - na początku 20 wieku napisano bardzo solidną pracę dowodzącą, że lot na księżyc jest niemożliwy :)
[Odpowiedz]
kskiba: różne płaszczyzny? Powiedz to Galileuszowi (:
Być może faktycznie taka praca powstała - nie miałem okazji się z nią nigdzie zapoznać, więc bazuję na tym co napisałeś/-łaś - jednakże nauka zweryfikowała rzeczywistość i cyk - oto okazało się, że podróże kosmiczne i lądowanie na księżycu są realne i to w tym samym XX wieku. A teraz:
“Kościół rzymskokatolicki w 1992 r., po 359 latach a w 350 rocznicę śmierci uczonego, oficjalnie zrehabilitował Galileusza. Papież Jan Paweł II powołał specjalną komisję”
Super, zaledwie 359 lat i jednak zdecydowali się zgodzić, że być może ziemia jednak kręci się wokół słońca. Kto wie? Może w 2218, a więc 359 lat od ukazania się The Origin of Species by Means of Natural Selection, kościół uzna, że może jednak ten Darwin to się mimo wszystko nie mylił z tą ewolucją przez dobór naturalny (:
[Odpowiedz]
O muszę tę książkę kupić przyda się z pewnością.
Kreacjoniści głoszą bzdury. Oczywiście mieliby do tego prawo gdyby tylko nie jeden mały problem. Oni te swoje “bzdury” chcą przemycić do tego co nazywamy nauką. Kreacjonizm ma aspirację do tego by stać się teorią naukową jeżeli nie zastępując ewolucjonizm to będąc mu przynajmniej równorzędną co oczywiście jest roszczeniem absurdalnym.
Na całe szczęście ewolucjonizmu jak dotąd nikomu nie udało się sfalsyfikować . Z ataków “pseudonaukowców ” wychodzi jeszcze silniejszym. A my mamy to szczęście żyć w czasach kiedy to na pytanie o pochodzenie człowieka można uzyskać racjonalną odpowiedź - tę odpowiedź daje właśnie ewolucjonizm. Pozdrawiam
[Odpowiedz]
Mała uwaga w temacie “sędzia John E. Jones III w obiektywny sposób”.
Otóż najpierw profesor Miller przedefiniował nieredukowalną złożoność tak, by mógł przynajmniej dla niektórych przypadków tak zmienione pojęcie podważyć przynajmniej dla niektórych podanych przez prof. Behe przypadków, dla flageliny i tak mu się nie udało. Typowy “strawman”. Niemniej sędzia Jones ochoczo przychylił się do jego argumentów.
“Obiektywny” sędzia był przy tym także uprzejmy zignorować empiryczny dowód nieredukowalną złożoność flageliny dostarczony przez badania dr Minnicha.
[Odpowiedz]
tremor: Po kolei, po kolei, po kolei. Nie istnieje jednolite pojęcie nieredukowalna złożoność i sami kreacjoniści nie umieją jej do końca określić. Nic więc dziwnego, że musiało zostać przyjęte jakieś ogólne założenie - i mam tu na myśli dosłownie musiało, gdyż cała sprawa rozgrywać się miała na polu nauczania dzieci i młodzieży, a panowie nieredukowalni chcieli przenieść symboliczne traktowanie pisma także na podręczniki.
Otóż nie każdy może o tym wie, ale sama wić bakteryjna (podobnie jak oko etc.) była z lubością przytaczana przez kreacjonistów jako dowód na nieredukowalną złożoność. Była, gdyż sama wić (oko i parę innych narządów również) zostały empirycznie udowodnione przez naukowców, iż powstały drogą ewolucji przez dobór naturalny. Flagelina jest białkiem, które wchodzi w skład budowy wici bakteryjnej. Nie jestem mikrobiologiem, studiuję kierunek raczej humanistyczny, ale pamiętam że białka tworzyły coś w rodzaju nitki kształtując się itd, mogły się też łączyć (synteza białek), były też białka proste i złożone. Nie wiem jak można dowieść, czy białko jest strukturą nieredukowalnie złożoną, czy też nie, wiem natomiast, że podobnie jak było w przypadku innych empirycznych dowodów świadczących na rzecz kreacjonistów, wcześniej czy później naukowcy znajdą i na to odpowiedź, zgodną z teorią ewolucji przez dobór naturalny.
Smutne jest tylko to, że ew. luki w teorii ewolucji przez dobór naturalny, są automatycznie traktowane nie jako luki do uzupełnienia, ale dowody świadczące przeciw tej teorii lub też na korzyść teorii kreacjonistycznej, która nie jest nawet teorią naukową i nic więc dziwnego, że sędzia wydał taki, a nie inny wyrok. Chwała mu za to (:
[Odpowiedz]
Behe podał definicję nieredukowalnej złożoności jasną i prostą i trzyma się jej od lat. I na tej definicji opierano się podczas procesu. Przynajmniej miano, bo Miller stwierdził, że wynika z niej rzekomo, że żeby dany system był nieredukowalnie złożony, żadna z części nie może spełniać innej funkcji. Po czym podał tylko jeden przykład (TTSS) na składową, która spełnia również inną funkcję (nie mógł wszystkich, bo niektóre białka występują tylko w wici), a “obiektywny” sędzia uznał ten “dowód”. A fakty są takie, że jego wyrok w głównej mierze składa się ze stwierdzeń przygotowanych przez prawników z ACLU, co wyraźnie widać, bo skopiował także błędy.
Czy mi się wydaje, czy też dla Ciebie nie ma jednak znaczenia, czy sędzia był uczciwy, grunt, że wydał werdykt po Twojej myśli? Z werdyktu Jonesa wynika jasno, że zignorował znaczną część informacji zaprezentowanych przez stronę pro ID, np. stwierdził, że nie istnieją żadne publikacje zrecenzowane przez środowiska naukowe nt. ID, błędnie traktował Tomasza z Akwinu jako podstawowe źródło argumentów za projektem jak również, że ID wymaga aktu ponadnaturalnego stworzenia, że wyrosło na gruncie chrześcijańskiego fundamentalizmu. Z resztą ten ostatni zarzut bezpodstawnie wysunął również przeciwko właściwemu przedmietowi procesu - książce “O pandach i ludziach”. W zasadzie to proces powinien dotyczyć tylko tej książki, ale siędzie zapragnął zostać gwiazdą medialną, co też mu się udało.
Jest to oczywista nieprawda, propagandowo zrównuje się teorię ID z kreacjonizmem po to by móc wysunąć zarzuty właśnie takie jak pan Jones i Ty prezentujecie.
Gdyby tak było, to pierwszy jak tu siedzę uznałbym ją za tak pewną, jak pierwsze prawo powszechnego ciążenia Newtona.
Minnich mutował pojedynczo geny odpowiedzialne za wytworzenie flageliny. Za każdym razem prowadziło to do całkowitego zniszczenia zdolności pływania bakterii.
O dziwo do sędziego przemówił argument Millera, mówiący, że bakteria, co prawda gorzej, ale pływa z mechanicznie uszkododzoną wicią.
No cóż, jeżeli hipotezy uważasz za dowody empiryczne, to nie masz się czym martwić. Dla Ciebie przecież już znaleźli.
Zastanów się najpierw przez chwilę, ile stopniowych mutacji potrzeba by z najprymitywniejszego jednokomórkowca wyewoluował człowiek. Jaki to może być rząd wilekości? Ile w tej chwili takich “stadiów” pomiędzy prymitywnym jednokomórkowem a człowiekiem naukowcy są w stanie przedstawić? Jakie są osiągnięcia eksperymentalne ewolucjonistów?
Zwolennicy neodarwinizmu chcą uczynić zeń niepodważalny dogmat. Twierdzenie - zamista walczyć z ewolucjonizmem pomóżmy mu, bo i tak jest słuszny, jest tego przykładem. Z prawdą, faktem się nie dyskutuje. Ale celem nauki nie jest udowadnianie jedynie słusznej teorii, ale poszukiwanie prawdy i zdobywanie wiedzy. Wielu naukowców krytykuje i uważa za błędną teorię Darwina. Są wśród nich ewolucjoniści i ateiści. Tymczasem sprzeciw neodarwinistów budzi nie tylko propozycja alternatywy, ale nawet krytycznego nauczania o ewolucji przez losowe mutacje i dobór naturalny, np. w stanach NAS (ichni PAN) co raz to publikuje propagandowe broszury zapewniające o znaczeniu teorii ewolucji dla naszej cywilizacji, osiągnięciach naukowych w jej udowadnianiu (nie omieszkując przytoczyć “argument” prof. Millera przeciwko IC) przestrzegając jednocześnie przed krytycyzmem.
Z resztą, sam zachęcasz aby mieć wiarę w naukę, przecież dawniej było jeszcze gorzej. Na pewno w przyszłości neodarwiniści zdobędą niepodważalne dowody. No chyba, że nie, bo jak się tak dobrze zastanowić, to to jest zupełnie nie możliwe.
Jest wiele teorii kreacjonistycznych, i wiele teorii inteligentnego projektu. Teorią naukową jest ta, która została sformułowana na podstawie obserwacji i badań.
[Odpowiedz]
Cóż jest w tym dziwnego? Jeśli pojęcie nieredukowalnej złożoności zakłada, że produkt końcowy nie mógł być procesem stopniowych przemian, to musiał być gotowy od razu, podobnie jak gotowe musiały być jego części składowe. Bez nich przecież nie działałby gotowy układ, same części składowe zaś byłyby bezużyteczne, podobnie jak całość produktu bez pojedynczej części. Chodzi o dopasowanie części, które nie mogą/mogły (w odniesieniu do przeszłości) pełnić innych funkcji. I nie jest to twierdzenie Millera, ale samego Behego (:
Jak to jest, że teoria ewolucji musi być doskonała, a teoria inteligentnego projektu nie? Wykazanie nieprawidłowości w teorii ewolucji, przeważnie (żeby nie użyć dogmatycznego zawsze), oznacza, że nauka jeszcze do odpowiedzi nie dotarła. Tak przynajmniej było do czasu pojawienia się teorii inteligentnego projektu, która to każdą lukę teorii ewolucji wykorzystuje na swoją korzyść. Widać działanie w drugą stronę nie jest w smak ludziom popierającym ID, ciekawe dlaczego? (:
Z Twojej wypowiedzi wynika, że Miller wszedł na mównicę, podważył jeden dowód i rozprawa się zakończyła - co jest nieprawdą. Behe podczas rozprawy sam przyznawał, że jego teoria ma luki, które są niezgodne z doborem naturalnym - nie jest to więc teoria pozbawiona wad, jak chcieliby co poniektórzy. Wręcz przeciwnie (:
Mhm, mhm, ale jakie ma znaczenie przez jakich prawników został przygotowany wniosek sędziowski? Gdyby sędzia nie zgadzał się z nimi, z całą pewnością by zainterweniował (:
Po prostu nie widzę tutaj szansy na uzasadnione wprowadzenie do szkół ID - nie ma znaczenia przed jakim sądem jego przedstawiciele staną czy stanęliby.
Żadne czasopisma naukowe, w których artykuły poddawane są recenzji naukowej, nie zamieściły artykułów dotyczących ID - należy zaznaczyć: żadne cenione czasopisma (jak np. Science Magazine czy Scientific American), a nie czasopisma kółka wzajemnej adoracji ID (:
ID nie miało żadnych silnych argumentów, więc ich podstawowe źródło nie miało wielkiego znaczenia (:
Nie wymaga, ale sama nazwa - teoria inteligentnego projektu - wskazuje jednoznacznie: jeśli jest to projekt, to jest tam projektant, a kto może nim być? No strzelaj, tak na zdrowy rozsądek, co Ci się nasuwa? (:
No, tu mogę zgodzić się, że przesadził, choć niedużo. Chrześcijański fundamentalizm bije od nich na kilometry, być może sędzia Jones też go wyczuł (:
Proces nie mógł dotyczyć tylko książki - miał i dotyczył teorii inteligentnego projektu, książka miała być tylko przykładem “alternatywnego” podręcznika do nauczania biologii. Rozumiem, że o tej gwieździe medialnej wypowiedział się sam, czy też, po raz kolejny, wyciągnąłeś argument z własnej kieszeni? (:
Książki nie trzeba było krytykować bo zostało to zrobione już wielokrotnie na przestrzeni lat (jej pierwsza publikacja miała miejsce w 1987 roku). Ona najwyraźniej ukazuje konotacje teorii inteligentnego projektu z kreacjonizmem, a więc również z wiarą chrześcijańską i jedynym, słusznym stwórcą (czy też projektantem, jak chcą niektórzy). Żywcem zmieniano słowo kreacjonizm na teoria inteligentnego projektu, żeby zatuszować ideę wprowadzenia religii (jedynej słusznej, rzecz jasna) do szkół w Stanach Zjednoczonych (jak wiadomo, nie jest nauczana w tamtejszych szkołach [mam nadzieję, że dożyję czasu, kiedy w Polsce również nie będzie]).
Tak więc to nie sędzia chciał zostać gwiazdą medialną - to nie on wytoczył proces. To Behe i jego inteligentni projektanci chcieli zaistnieć w mediach, żeby zwrócić uwagę kraju na swoje badania. Na całe szczęście zostali zdruzgotani przez społeczność naukową, o czym niech świadczy między innymi książka, którą zrecenzowałem powyżej (:
Rzeczywiście. Przedstawiłeś dość argumentów, żeby wykazać jak bardzo się mylę przyrównując kreacjonizm do teorii inteligentnego projektu. Aż jeden, który brzmi: “jest to oczywista nieprawda bo ja tak mówię” (:
Droga wolna, ale są warunki. Wiedzę musisz zaczerpnąć z magazynu naukowego, nie ze szkółki niedzielnej. Dwa, musisz zapytać o to naukowca specjalistę w dziedzinie biologii (choć pewnie pierwszy lepszy nauczyciel biolog z podstawówki podoła), nie księdza z pobliskiej parafii. Powodzenia w zgłębianiu tego pięknego świata taki, jakim jest, a nie takim, jakim chciałbyś, żeby był (:
Flagelliny, przez dwa l. Zamiast pisać, zlinkuję: http://pl.wikipedia.org/wiki/Nieredukowalna_z%C5%82o%C5%BCono%C5%9B%C4%87#Wi.C4.87_bakteryjna
No cóż, nieredukowalna złożoność nie jest nawet hipotezą, a teoria inteligentnego projektu jest uznana za pseudo-naukę, więc trudno się dziwić. Dowodów empirycznych na potwierdzenie teorii ewolucji przez dobór naturalny jest dość i sam dobrze o tym wiesz (:
Jestem pewien, że od jednokomórkowca do człowieka musiało zajść sporo stopniowych mutacji, jednakże (odrzuciwszy, że świat istnieje od ~6000 lat) ewolucja miała dostatecznie wiele czasu - czego jesteśmy żywym dowodem. Jeśli chodzi o stadia, jestem pewien, że nie mnie musisz pytać (nie jestem naukowcem i, jak wspominałem wcześniej, studiuję kierunek humanistyczny), a jakiegoś naukowca, zgodzisz się ze mną?
Zauważyłem, że ludzie wierzący nadzwyczaj często przenoszą swoje przyzwyczajenia na naukę. Dogmaty masz w religii, w nauce są badania i zdrowy rozsądek. Jestem pewien, że kiedy pojawi się dobra alternatywa dla teorii ewolucji przez dobór naturalny, to żaden naukowiec płakał po niej nie będzie. Ale póki co, nie ma żadnej lepszej, a już z całą pewnością nie jest nią teoria inteligentnego projektu, która może co najwyżej cofnąć nas z powrotem do średniowiecza, gdyż zamiast coś badać, będzie się uznawało, że “tak miało być bo ktoś sobie tak umyślił”. Jakie są osiągnięcia eksperymentalne kreacjonistów/inteligentnych projektantów? (:
Jestem pewien, że naukowcy wiedzą co i jak mają robić, nie potrzebują do tego Twoich stwierdzeń, serio. Jeśli za udowadnianie jedynie słusznej teorii jest znajdowanie kolejnych dowodów świadczących o jej słuszności to trzeba dodać, iż to właśnie jest poszukiwaniem prawdy i zdobywaniem wiedzy.
Jeszcze więcej naukowców krytykuje i uważa błędną teorię inteligentnego projektu, w ogóle nie uznając jej za teorię naukową. Co z tego dla Ciebie wynika? (:
Tak, tak, wśród krytykujących ID są też osoby duchowne (różnych wyznań), o liczbie ewolucjonistów i biologów wspominał nie będę bo nie chcę Cię przytłoczyć (:
Chyba nie miałeś na myśli ID? Miałeś? Hahahahahahahaha :D
Przez krytyczne masz na myśli, co raz zaznaczanie: “pamiętajcie, to jest tylko teoria, co prawda potwierdzona taką liczbą dowodów i popierana przez najtęższe umysły tego świata, ale tylko teoria i równie dobrze, mógł nas stworzyć projektant”? Proszę Cię.
Mhm, mhm. Co to znaczy “przestrzegając przed krytycyzmem”? Chodzi o to, że nie wolno np. pokazywać luk w teorii ewolucji przez dobór naturalny? Byłoby to bzdurą, wszak luki są oczywiste i jeszcze długo nie zostaną zalepione (acz nauka się rozwija i z całą pewnością zostaną).
Zresztą, razem się pisze. Zachęcam, jako ateista, żeby niczego nie brać na wiarę i samemu sprawdzać. W tym jednak celu trzeba udać się na studia bardziej, emm, przyrodnicze niż Filologia Polska (: A dawniej było gorzej bo poziom wiedzy był znacznie, znacznie niższy. Tak niski, że ludzie wierzyli w Boga (:
Mają ich dość już dziś. Na pewno zaś projektanci nie zdobędą żadnych dowodów na swoją teorię (:
A jednak! (: (niemożliwe, razem)
No proszę, a teoria ewolucji przez dobór naturalny jest samowystarczalna (:
Zgoda. Trzeba jeszcze dodać na podstawie jakich obserwacji i podstawie jakich badań oraz przez jakiego naukowca. Ja też mogę poobserwować gołębie i przeprowadzić badanie (na zasadzie zapisywania na kartce) ich reakcji na plucie w nie młodzieży. Czy moje badania i ich wyniki zostaną potraktowane poważnie? W żadnym wypadku (:
[Odpowiedz]
Prof. Miller twierdzi:
Oto definicja prof. Behego:
W “Darwin’s Black Box” parokrotnie stwierdza, że nie ma nic przeciwko wyewoluowaniu złożonego systemu z już istniejących i służących do czego innego elementów, np. opisując przykład z pułapką na myszy:
Żeby naświetlić przepaść między argumentem Millera a tym, o co faktycznie chodzi, pozwolę sobie zacytować Angusa Menuge:
Ale po co męczyć się z argumentami, na które nie ma się odpowiedzi, gdy można wymyśleć sobie bajeczkę o niefunkcjonalnych częściach, a sąd to podchwyci?
Obydwie są niedoskonałe, ale tylko jednej można uczyć w szkołach.
Neodarwinistyczna teoria ewolucji ma luki? Czytałem już nie raz, że jest tak samo pewna, jak dajmy na to teoria grawitacji. Np. wg. NAS:
I należy mu się szacunek za szczerość, o którą trudno po drugiej stronie barykady.
Kilka by się znalazło: http://www.discovery.org/a/2640.
Tak się nieszczęśliwie składa, że wymienione przez Ciebie czasopisma, to “któłka wzajemnej adoracji” neodarwinistów. Więc czego się spodziewać? Przy okazji polecam film “Expelled”, który opowiada o ostracyźmie z jakim spotykają się naukowcy, którzy odrzucają jedynie słuszną teorię: http://expelledthemovie.com/
Kent Hovind w ostrym ale i dowcipnym artykule (http://www.drdino.com/articles.php?spec=72) kwituje to tak:
Polecam też “Scientific American refuses to hire creationist”: http://www.creationontheweb.com/content
/view/1248/
No i SA nie jest “peer reviewed”.
Możliwości pozareligijnych jest wiele, np. deizm, panteizm (Spinoza był bliski np. Eisteinowi), są nawet ludzie skłonni uwierzyć w kosmitów jako projektantów, kto im broni? Dodajmy tego Arystotelesa, którego trudno posądzić o fanatyzm religijny.
Powinien dotyczyć przede wszystkim jej. Jednak sędzia nie pozwolił wydawcy brać udziału w sprawie. Foundation for Thought and Ethics chciała przepytywać świadków ACLU jak również przedstawić swoich ekspertów.
Cytat z uzasadnienia sporządzonego przez sędziego:
Facet jest sędzią federalnym, a twierdzi, że jego ambicją jest rozstrzygnąć sprawę ID raz na zawsze. No i gwiazdą medialną w Stanach został.
A który poza tym wyciągnąłem? W swoich wypowiedziach podaję dużo cytatów uzasadniających, ale są pewne granice. Zawsze możesz zasygnalizować, gdzie takiegoż brakuje.
Przeczytałem o wici. Nieredukowalna złożoność nie została tam bynajmniej podważona. Zwróć też owagę na opis ewolucji oka, ile tam pobożnych życzeń: “pojawiła się plamka światłoczuła”, “potem losowa mutacja doprowadziła do powstania wgłębienia”, “naskórek przesłonił prawie całe światło”, “wykształcenie prymitywnej soczewki”, “W ostatnim etapie soczewka stała się płaska, a wokół rozwinęły się mięśnie”. Wróżka chrzestna jest bardziej prawdopodobne niż taki ciąg losowych mutacji (ten opis jest oczywiście bardzo uproszczony, ludzkie oko jest niesamowicie skomplikowane: http://www.eyedesignbook.com/index.html).
Uzasadnij.
Uzasadnij.
Zaobserwowano spontaniczne powstanie samoreplikującego się żywego organizmu? Przekszatałcenie skrzeli w płuca? Powstanie nowego typu organizmu w skutek powolnych, niezauważalnych zmian? Może ciąg ewolucji od jednokomórkowca do człowieka zawiera więcej empirycznie potwierdzonych stadiów niż luk? Albo chociaż udało się zweryfikować metody datowania skał i skamieniałości?
To co tu proponojesz nazywamy tauotologią. Jesteśmy dowodem na to, że powstaliśmy, nie na to jak.
Żaden uczciwy naukowiec nie odpowie na to pytanie inaczej niż “nie wiem”.
Dogmat w szerszym znaczeniu to twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie, wyłącznie na mocy autorytetu. To Ty studiujesz humanistykę :(.
Co to jest dobra alternatywa?
Wbrew pozorom to twierdzenia zwolenników ID, takie jak twierdzenie o nieredukowalnej złożoności czy prawo Dembskiego, są łatwiej falsyfikowalne niż dajmy na to hitpoteza o abiogenezie.
Jeśli chodzi Ci o eksperymenty laboratoryjne, to więcej wiem o próbach ewolucjonistów. A jakie oni mają osiągnięcia?
Wszystko fajnie, dopóki nie ignoruje się faktów, które w tę teorię godzą.
Dwie rzeczy:
Po pierwsze, że nie chcą dopuścić do złamania monopolu, jaki udało im się zdobyć i posuwają się do niewybrednych metod. Przypomina mi to kampanię “Get The Facts” Microsoftu :(.
Po drugie, że kontekst mojej wypowiedzi był następujący: NAS twierdzi, że takich ludzi, o jakich ja pisałem nie ma, co jest zwyczajnym kłamstwem i jeśli chcesz odnieść się do mojej wypowiedzi, to weź to pod uwagę.
Żaden duchowny ID zwyczajnie skrytykować nie może, bo zaprzeczyłby swojej religii. Jest to kolejny przykład na to, jak chce się pomieszać kreacjonizm z ID. Sam jesteś jego autorem.
Wal śmiało, jakoś to zniosę.
Śmiech to argument nie do zbicia.
Dla porównania cytat z artykułu “The Facts About ID”:
Wcześniej napisałeś, że jak pojawi się lepsza teoria, to ta zostanie porzucona, tutaj prezentujesz wyznanie niezachwianej wiary w teorię ewolucji, znaczy się tamto to było tylko takie gdybanie? No to już masz odpowiedź, jak chętnie i łatwo porzucą ją naukowacy - tak samo jak Ty.
No i podaj mi przykłady tych luk, co to z pewnością zastaną zalepione, jestem bardzo ciekaw.
Wymień parę tych niepodważalnych dowodów, niech się w końcu dowiem.
Jedynym 100% dowodem byłoby cofnięcie w czasie. Na razie niemożliwe.
Nie wszyscy naukowcy zdobyli sobie renomę poprzez karierę uczelnianą. Na pewno byłoby Ci trudniej, szczególnie na początku, bo jeśli w takiej pracy popełniłbyś rażące błędy to byłbyś spalony. A gdyby była dobra, to Twoi wrogowie mieliby pretekst, żeby zaatakować Cię personalnie, więc tak czy siak jest trudniej.
A propos gołębi, Darwin był świetnym hodowcą i zaabserwał ciekawe zjawisko. Mianowicie u niektórych, nie krzyżujących się ze sobą podgatunków wykształcały się identyczne cechy (np. sterczące pióra na głowie), co świadczyłoby o tym, że były zakodowane w genach zanim doszło do rozdziału na podgatunki, nie zaś za sprawą losowych mutacji. Podobną ciekawostką jest odnalezienie szczątków tygrysów szablozębnych w dwóch różnych częściach świata w warstwach pochodzących z dwóch różnych epok geologicznych (chodzi tu o znalezienie więcej niż pojedynczych osobników i różnice dziesiątek milinów lat). Obie “linie” są do siebie tak zbliżone, że losowe mutacje jako wyjaśnienie wydają się być absurdem. Taki zagadek paleontologicznych jest na kopy.
Co do błędów ortograficznych - uwierz mi lub nie, ale przed “erą Internetu” nie miałem z ortografią problemów, a teraz potrafię popełnić takie błędy, że sam łapię się za głowę jak to czytam. Wskazówka: unikaj czytania komentarzy internautów na popularnych wortalach.
[Odpowiedz]