Ojej...
Daaaaaaaaawno nie chodziłem już taki niewsypany. To wcale nie jest śmieszne! Wczoraj (czy wł. dzisiaj) siedziałem do 1 w nocy nad pieprzoną mapką warstwicową (na Geologię), a musiałem wstać o 6, żeby wyjść o 7, żeby być na 8 na uczelni… A później cztery wykłady (2 jednogodzinne i 2 dwugodzinne), dwie godziny przerwy i ćwiczenia z Geologii – w wyniku tego wszystkiego mam niezły zmot, nie bardzo wiem, co się dzieje wokół mnie, a nawet najdrobniejsza myśl i próba wysilenia mózgownicy przyprawia mnie ból egzystencjalny (: ...