Troszkę “wyrzuciło mnie” z Internetu, głównie za sprawą, rzecz jasna, studiów. Pierwszy tydzień przeleciał, plan zajęć ułożył mi się bardzo po myśli, włączając w to wolne czwartki (hell yeah!). Prowadzący zajęcia zdają się być bardzo życzliwi i mam nadzieję, że pozytywne wrażenia nie pękną niczym bańka mydlana w następnych tygodniach, miesiącach i latach nauki.
Jasne, że nie wszystko jest różowe. Zapowiada się spora dawka “zdobywania” książek, stania w kolejkach do wypisania rewersów, kolejek do dziekanatu, żeby odebrać zaświadczenie do WKU, nie wspominając o przeklinanej przez starsze roczniki łaciny. I tak wiem, że będzie fajnie (:
Archwium tagu 'Muzyka'
Wielkimi krokami zbliża mi się inauguracja roku akademickiego, która ma się odbyć 26 IX. Czas leniuchowania dobiegł więc końca. Z tej okazji porządkuję sporo spraw tak w życiu “realnym”, jak i wirtualnym. W ten właśnie sposób zamykam Universum, w miejsce którego pojawia się… Hadret’s.Wiki. Postawiłem na PmWiki głównie ze względu na prostotę oraz bazę opartą nie na żadnych SQLach, a najzwyklejszych w świecie plikach tekstowych. Nie muszę też chyba nikogo przekonywać do prostoty wprowadzania/edycji/itd. tekstów w jakiejkolwiek Wiki (:
Kontynuując pewne postanowienia, zainteresowałem się metodą organizacji zajęć GTD. Zamówiłem więc sobie książkę Davida Allena pod wdzięcznym i dźwięcznym tytułem Sztuka efektywności. Skuteczna realizacja zadań.
. Nie ukrywam, że cierpię na syndrom “później, później”, mam więc nadzieję, że uda mi się “skutecznie zrealizować zadanie” wprowadzenia “sztuki efektywności” w czyn.

W radiu można ostatnio usłyszeć takie utwory jak Instant Karma
czy Working Class Hero
w wykonaniu takich zespołów jak U2 i Green Day. Wszystko to za sprawą Yoko Ono, która udostępniła twórczość swojego męża wszystkim artystom na rzecz akcji Instant Karma: The Amnesty International Campaign To Save Darfur
. O całości dowiedziałem się w zasadzie przypadkiem, podczas czytania krótkiej notki na stronie GeekStinkBreath.net.
Software Freedom Day ‘07
15 września we Wrocławiu, najprawdopodobniej, zjawię się w budynku C-13 Politechniki. W jakich godzinach, tego jeszcze nie wiem bo cała zabawa ma się zacząć o godz. 10, a że ja wstaję w okolicach 12, to pewnie dotrę na miejsce o 14. A może pojawię się punktualnie? Tak czy siak - gruppies, fani i czytelnicy tych wypocin będą mogli dopaść mnie na Wybrzeżu Wyspiańskiego. Więcej informacji do znalezienia na oficjalnej stronie Software Freedom Day ‘07. Kto jeszcze się wybiera? (:
Czym jest ironia losu mam okazję odczuwać na własnej skórze dokładnie w tej chwili. I w tej też. I w kilku jeszcze następnych również, jak mniemam. Wiadomo.
Pierwszego września ubiegłego roku wróciłem cały happy z Cardiff. Już w sierpniu wiedziałem, że wracam, jako student bla bla bla i tak dalej. Prawda jest jak gorzka herbata - mogłem nie wracać. Studia rzuciłem w styczniu tego roku i wiele wskazuje, że do stolicy Walii powrócę niczym bumerang. Skąd to wszystko?
Otóż, złożyło mi się papiery na UWr. Jednym z nich były Stosunki Międzynarodowe (nazwa mi się spodobała), ale jak się miało okazać dzisiaj, nie dostałem się. Zostały jeszcze dwa kierunki, ale w zasadzie na 99,9% nie dostanę się na nie, co owocuje sytuacją, w której jestem. W sensie - po prostu jestem. To wszystko.
Cover piosenki Johna Lennona w wykonaniu Green Day’a.
Po meczu. Wiadomo.
Miałem jechać dzisiaj na przysięgę mojego znajomego do Warszawy. Miałem bo podziębionym (nie wiem jak to zrobiłem o tej porze roku; to wrodzony talent) i wizja rozbijania się po nocach w pociągu znacznie pogorszyła mój stan. Ostatecznie rozbiłem się z rodzicami pod Wrocławiem i kopiąc piłkę ładowałem na słoneczku baterie. Bardzo miło, polecam (:
Jutro z Cardiff przybywa mój brat, co wiązać się będzie z całą pewnością z wstrzymaniem jako takim ruchu na blogu i/lub przeważającą ilością wpisów prywatnej treści.
Muzycznie, jak zawsze w Hej! Co słychać? ;)
. Trzy utwory towarzyszą mi ostatnio na przemian: Good Charlotte – The River (featuring M. Shadows and Synyster Gates), Manic Street Preachers – Your Love Alone Is Not Enough i trochę spokojniejszy Bananafishbones – Come to sin. A teraz Coma.
Przy okazji, z tego miejsca, chciałem podziękować wszystkim, którzy przeczytali Zwykły Dzień
i podzielili się ze mną swoimi wrażeniami. Nawet za przeczytałam pierwsze zdanie i mi się nie spodobało
. Miłego wieczorku! (:
Ostatnie komentarze
RSSHadret, nalu, Hadret, astr, czester, mario, Hadret, mario, Hadret, zacol, Pakos, Hadret, Hadret, Pakos, Livio [...]
Hadret, kosa, dzg, Jagbyś, Hadret, Adriano, dmn, Maju, Pakos, cimlik, Hadret, Piotr Pyclik, Tomek, harnir
Katka, sl3dziu
kamil, Hadret, Mariusz, Brocha, salvadhor, Watcher, Katka, Hadret, Brocha
kamil, Hadret, Yano, Hadret, Hadret, PACH, radious, Hadret, makojad, salvadhor, radious, Hadret, Yano, Hadret, Yano [...]
krzychu, Katka