Archiwum tagu 'Film'

Terminal

Terminal

Jeżeli widzę, że reżyserem filmu jest Steven Spielberg, w roli głównej występuje Tom Hanks i doda się do tego urodę Catherine Zeta-Jones, to już zdaję sobie sprawę, że musi być to coś naprawdę niezłego. Stevena uwielbiam od lat dzieciństwa (”Indiana Jones”, “Gremliny” etc.), Toma od czasu “Forrest Gumpa”, a Catherine… No cóż, zawsze była dobra ;D

Terminal to komedia z wątkiem romantycznym. Cała zaistniała w filmie sytuacja jest tak abstrakcyjna, że nawet nie próbuję się w niej znajdować (myślami, ofcoz). Niektóre sceny rozbrajają (golenie się w łazience na lotnisku, czy np. stary hindus żonglującymi talerzami [wymiękłem jak go zobaczyłem ;D]), ale właściwa akcja zaczyna się skupiać na romansie. Do czasu, pokazania zawartości pewnej puszki z jazzem. Więcej zdradzał nie będę ;)

Film z całą pewnością wart obejrzenia. Produkcja na dzisiejsze standardy starawa (2004 rocznik), ale wykonana perfekcyjnie. Można się i pośmiać, i pozastanawiać. Idealnie obejrzeć z kimś w weekendowy wieczór. Polecem! ;)

MWS: 8/10

300

300Idąc w ślad z CoSTą udałem się wczoraj na film do kina z moim staruszkiem - lubi chodzić do kina, mam to chyba po nim (; Ponieważ zasięgnąłem kilku diametralnie różnych opinii z sieci, postanowiłem nie wyrabiać sobie zdania przed obejrzeniem.

Wiadomo, jak to w kinie bywa, sam film poprzedziły tony reklam i trailerów. Nie przykułbym do nich większej wagi, gdyby nie jeden z nich, którego tytuł brzmiał bodaj “Liczba 23″, z Jimem Carreyem w roli głównej. Zapowiada się bardzo ciekawie.

…dalszy ciąg »

An Inconvenient Truth

Trudno sprawić by człowiek coś zrozumiał, gdy jego pensja zależy od jego niewiedzy na ten temat

Wątpliwość jest naszym produktem, ponieważ to najlepszy sposób aby wzbudzić kontrowersje w społeczeństwie

An Inconvenient Truth

Al Gore to postać, z którą po raz pierwszy zetknąłem się w filmie Fahrenheit 9/11. Dowiedziałem się z niego, że to właśnie on powinien był zostać 43 prezydentem USA. Bardzo jestem ciekaw jak wyglądałaby historia bez 11 września, wojny w Afganistanie i Iraku. Ale nie o tym jest An Inconvenient Truth. Mówi o czymś znacznie gorszym niż wojna czy terroryzm.

Niewygodna prawda to film dokumentalny. Cała rzecz rozbija się o globalne ocieplenie, zmiany klimatyczne i zagrożenia, jakie z zaistniałej sytuacji wynikają i wynikną. Forma prezentacji, konkretna argumentacja i przewijający się tu i ówdzie iBook, nadają smaczku. Kompozycja jednak, daje do myślenia. To nie jest film akcji, a mimo to - szokuje. To nie jest film katastroficzny - ale przemawia. To nie jest sytuacja beznadziejna - każdy z nas, może coś zrobić by było lepiej.

Mimo, iż jest produkcją amerykańską i faktem pozostaje, że głównie na Stanach Zjednoczonych, jako rodzimym kraju, skupiał się Al Gore, to całość jest uniwersalna. Chodzi dokładnie o tę samą Ziemię, na której mieszkamy również my. Planetarne spojrzenie, uogólnienie i przedstawienie niepodważalnych dowodów, przekonały mnie. I tak, polecam ten film. Wszystkim.

Babel

Babel

Czym była Wieża Babel wiedzą wszyscy - pomieszała języki ludziom, coby nie mogli jej ukończyć i była to kara za pychę/chęć zbliżenia się do Boga. Abstrahując jednak od Biblii i jakichkolwiek przesłanek religijnych, tytuł filmu jest idealny. Nie chodzi tutaj dosłownie o różnice językowe, ale bardziej - kulturowe. Fabuła zaciąga nas w trzy różne, czy właściwie, kompletnie odmienne miejsca na kuli Ziemskiej. Hm, jeśli dobrze policzyć, to nawet w cztery. Tym, co urzekło mnie chyba najbardziej, były ludzkie problemy - były naprawdę ludzkie (; Postacie, zostały wykreowane perfekcyjnie. Przyjąłbym ze spokojnym sumieniem, gdyby ktoś mi powiedział/napisał - hej, ta historia wydarzyła się naprawdę, to był film na faktach autentycznych. Może dlatego polecam go wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji go obejrzeć? A może ze względu na znakomitą ścieżkę dźwiękową? A może to tylko dlatego, że ostatnio obejrzanym, a równie dobrym filmem, było 21 gramów?

Babel

MWS: 10+/10

Prestiż

The Prestige

Jeśli jeszcze nie widzieliście, zobaczcie koniecznie. To jedna z tych obowiązkowych pozycji, których po prostu nie można przegapić. Wiedziałem zasiadając, że Christopher Nolan chłamu zaserwować nie może, ale takiego spektaklu się nie spodziewałem.
Cały film to jedna wielka akcja, tajemnica, iluzja i obsesja. Pasja przeradza się w niezdrową i niebezpieczną konkurencję, która w końcu zaczyna prowadzić do nieszczęść. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale napiszę jeszcze, że film przez cały swój czas trwania (135 min) trzyma w napięciu i poczuciu ciekawości (co też zdarzy się dalej?), a zakończenie, to istny majstersztyk. P-O-L-E-C-A-M! (:

MWS: 10/10

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? - Philip K. Dick

Z Philipem K. Dickiem po raz pierwszy miałem do czynienia w jego książce pt. Człowiek z wysokiego zamku (ang. The Man in the High Castle), w której przedstawił alternatywny bieg historii. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie i chciałem więcej, ale jakoś pechowo się złożyło, że nie miałem dostępu do jego twórczości. Całkiem niedawno w moje ręce dostało się kilka tytułów tegoż autora - wśród nich słynne Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? (ang. Do Androids Dream of Electric Sheep?). Aby uzupełnić swoje braki, przy okazji obejrzałem film Ridleya Scotta Blade Runner, który został nakręcony na podstawie książki Philipa K. Dicka.

Cóż mogę napisać? Raz jeszcze jestem pod olbrzymim wrażeniem wyobraźni Dicka. Film kultowy, ale przy porównywaniu go do książki wypada blado. Ridley Scott znacząco odbiegł od fabuły książki i choć rozumiem, że dzięki temu kreacja Harrisona Forda zyskała bardziej bohaterskiego posmaku, to nie zmienia to faktu, że wiele wątków zostało brutalnie przeinaczonych, czy uciętych. Choćby główny, przewijający się przez całą książkę i do którego nawiązuje tytuł - zwierzęta. Druga sprawa to sam świat, który w książce jest suchy, w którym unosi się radioaktywny pył - w filmie przeważał mrok i deszcz. Kto wie, może doczekamy się nowej ekranizacji Łowcy Androidów? Może bardziej oddającej treść książki?

Aktualnie jestem w trakcie czytania Ubika. Tak jak w Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? był moment, w którym Deckard trafił na sztuczny posterunek policji i nie mógł dodzwonić się do swojej żony, a mnie szczęka opadła i już myślałem, że główny bohater cierpi na schizofrenię paranoidalną (którą wszak zarzucali Philipowi K. Dickowi), tak tutaj cała niemal książka jest jedną, wielką schizofrenią. Czy może snem, w którym rzeczywistość płata figle i rządzi się sama, własnymi i niezrozumiałymi przez człowieka prawami?

MWS - książka: 10/10
MWS - film: 6/10




Creative Commons 2005 - 2008 Hadret
Temat Middle3 by Hadret

Powered by WordPress and K2